Jak działa bankowe prawo do wyjaśnienia?

Artykuł

Ocena zdolności kredytowej to kluczowy punkt w procesie pozyskiwania kredytu. Dlatego kilka miesięcy temu cieszyliśmy się z sukcesu, tj. przyznania klientom banków prawa do żądania wyjaśnienia, co wpłynęło na ich punktację. Jak wypadają pierwsze doświadczenia ze stosowaniem nowych przepisów?

ING bez danych osobowych

W odpowiedzi na wniosek o czynniki, w tym dane osobowe, które miały wpływ na ocenę zdolności kredytowej, ING wysłało autorowi tekstu poniższą informację:

Ta odpowiedź wygląda jak uniwersalny wzór, który można przedstawić każdemu klientowi (wskazują na to sformułowania: „jeśli wykazano we wniosku”). Naszym zdaniem jest ona niezgodna z przepisami prawa bankowego, zgodnie z którym w wyjaśnieniu mają znaleźć się „informacje na temat czynników, w tym danych osobowych wnioskującego”.

  • Dane, a nie kategorie danych

Jakie dane osobowe wziął pod uwagę bank przy ocenie zdolności? Z cytowanej wyżej odpowiedzi trudno to wywnioskować. Prawidłowo sformułowana odpowiedź powinna bowiem wskazywać na konkretne informacje dotyczące wnioskującego, a nie kategorie informacji („źródła dochodu”), jakie bank bierze pod uwagę.

  • Wypaczenie sensu prawa do wyjaśnienia

Formułowanie odpowiedzi w ten sposób absolutnie wypacza sens nowych przepisów. Minister Karol Okoński podczas posiedzenia sejmowej komisji wprowadzającej te przepisy powiedział, że chodzi w nich o „zobowiązanie banku do przedstawienia klientowi wyjaśnienia dotyczącego tego, które dane osobowe miały wpływ na ostatecznie wykonaną ocenę zdolności kredytowej”. Nie wystarczy zatem wskazanie, że podstawą oceny była np. wysokość dochodów. Bank musi ujawnić to, jaką wysokość dochodów wziął pod uwagę w swojej analizie. W ten sposób pojawia się pole do dialogu i szansa na skorygowanie błędów (np. zwrócenie uwagi na zgubione zero w wysokości zarobków albo sprostowanie nieaktualnego raportu z Biura Informacji Kredytowej). W dłuższej perspektywie to także cenna wskazówka dla tych klientów, którzy chcą zwiększyć swoją wiarygodność w oczach banków. Uzyskane informacje mogą stać się impulsem do terminowego spłacania zobowiązań albo podjęcia starań o inną formę zatrudnienia.

PKO BP: wpływ miały dane i tym podobne

Drugi z banków, który odpowiedział na wniosek autora tekstu, to PKO BP. Podobnie jak w przypadku ING odpowiedź nie zawierała konkretnych danych osobowych (jedynie ich kategorie). Jednak nawet te kategorie nie były precyzyjne, np.

Zgodnie z przepisami wyjaśnienie obejmuje informacje na temat czynników, w tym danych osobowych wnioskującego, które miały wpływ na dokonaną ocenę zdolności kredytowej. Czy „itp.”, które występuje przy większości punktów przedstawionych przez PKO BP, oznacza, że są jakieś kategorie danych, które zostały wzięte pod uwagę, ale bank nie wskazał ich w swojej odpowiedzi?

Oddajmy ponownie głos ministrowi Karolowi Okońskiemu. W wyjaśnieniu chodzi o to, by „pokazać najważniejsze czynniki, które finalnie przesądziły o wydaniu konkretnej oceny zdolności kredytowej”. Tymczasem odpowiedź od PKO zawiera 10 punktów, z czego na każdy składa się po kilka kategorii danych. Nie wiadomo, która z nich była najważniejsza (lub co najmniej istotna). Część z nich – mimo że została wskazana w odpowiedzi – na pewno nie została wzięta pod uwagę, bo nie dotyczy wnioskującego (np. postępowania windykacyjne w sprawach dotychczasowych kredytów, których wnioskujący w ogóle nie ma).

Co dalej?

Nie mamy jeszcze pewności, czy opisane wyżej odpowiedzi to rynkowy standard, czy bankowe „czarne owce” – staramy się zdobyć wyjaśnienia od innych instytucji finansowych. Takie złe praktyki powinny zostać ucięte w ramach kodeksu dobrych praktyk w zakresie przetwarzania danych osobowych przez banki, nad którym pracuje Związek Banków Polskich. Wygląda jednak na to, że prace nad nim stanęły w martwym punkcie.

Wobec tak niezadawalających odpowiedzi banku autor tekstu złożył do obu z nich reklamację, wskazując na niezgodność odpowiedzi z obowiązującymi przepisami. W przypadku braku zmian następnym krokiem będzie wniosek do Rzecznika Finansowego, czyli instytucji stojącej na straży interesów klientów instytucji finansowych.

Ponad 40% Polaków ma kredyt w banku. Dotychczas w relacji z bankiem stawali oni w roli petentów, którzy starając się o środki, których potrzebują, byli w naturalnie gorszej sytuacji. Nowe przepisy miały wzmocnić ich pozycję wobec banku. Wygląda jednak na to, że banki – mimo obowiązujących przepisów – nie chcą łatwo zrzec się swojej przewagi. Będziemy starali się to zmienić.

Wojciech Klicki

Polecamy: Prawo do wyjaśnienia w pytaniach i odpowiedziach

Zobacz również, co udało nam się osiągnąć przez 10 lat i wesprzyj nasze działania!

Kliknij na wybraną infografikę, aby powiększyć.
 

Dodaj komentarz