Kamery nie powstrzymają przemocy

Artykuł
Element dekoracyjny

8 września 2016 r. w warszawskim tramwaju linii 22 został napadnięty prof. Jerzy Kochanowski, który zwrócił na siebie uwagę agresorów tym, że rozmawiał ze znajomym po niemiecku. Sprawa wywołała duże poruszenie. Zarząd Tramwajów Warszawskich w oświadczeniu zapowiedział konkretne działania mające zapobiegać podobnym zdarzeniom w przyszłości. Reakcja władz Spółki cieszy, niepokoi nas jednak jeden z głównych elementów zapowiadanych zmian – wyposażenie wszystkich tramwajów w pełny monitoring. Kamery nie powstrzymają przemocy. Ich instalowanie będzie natomiast oznaczało dalszą ingerecją w prywatność pasażerów. Zaapelowaliśmy do spółki Tramwaje Warszawskie o poszukanie bardziej adekwatnego rozwiązania.

Przestrzeń, w której żyjemy, jest obserwowana przez tysiące szlanych oczu, tymczasem agresja i przestępczość wciąż nie wyginęły. Każdego tygodnia w Internecie czy telewizyjnych serwisach informacyjnych można zobaczyć fragmenty nagrań z kamer monitoringu, na których widać akty przemocy i wandalizmu. Dochodzi do nich także w wyposażonych w kamery pojazdach komunikacji miejskiej. Również wyniki badań naukowych przeczą tezie, że obecność monitoringu zminimalizuje ryzyko takich zdarzeń. Dotyczy to szczególnie aktów podejmowanych pod wpływem emocji lub przez osoby nietrzeźwe, które nie kalkulują, czy znajdują się w przestrzeni objętej monitoringiem, czy też nie.

Skoro monitoring nie działa prewencyjnie, to może przyczyni się chociaż do ujęcia sprawców? To częsty argument w dyskusji o kamerach. W praktyce może być różnie: bo od nagrania do namierzenia sprawcy daleka droga, nawet wówczas, gdy policja ma szczęście i na nagraniu wyraźnie widać sprawcę oraz przebieg wydarzeń.

Monitoring to również realne koszty – i finansowe, i dotyczące naszej prywatności – oraz skutki uboczne. Daje poczucie, że zrobiło się coś „namacalnego” dla poprawy bezpieczeństwa. Ale ta szybko może okazać się złudna. Badania sugerują, że obecność kamer w sytuacji zagrożenia wzmaga zjawisko rozproszenia odpowiedzialności (skoro są tu kamery, to na pewno ktoś zaraz zareaguje). Tymczasem z perspektywy ofiary kluczowa jest odpowiednia reakcja ze strony świadków.

Niestety, ci ostatni nie zawsze wiedzą, jak zareagować w przypadku aktu agresji lub innej niepokojącej sytuacji. Zdarza się, że boimy się ingerować, w obawie, że sami staniemy się obiektem ataku lub pogorszymy sytuację, i oczekujemy, że to inni przejmą inicjatywę. A co jeśli chcemy zareagować, a nie mamy pojęcia, jak zrobić to skutecznie: czy zacząć od alarmowania służb porządkowych, od dyskusji z innymi świadkami, odciągnięcia agresora czy słownego wsparcia ofiary?

Agresja w przestrzeni publicznej, w szczególności ataki motywowane uprzedzeniami, to głębszy społeczny problem, na który trudno znaleźć prostą receptę. Zamiast dróg na skróty warto jednak szukać rozwiązań, które mają szansę przynieść realną zmianę. Dlatego zaapelowaliśmy do spółki Tramwaje Warszawskie o dokładną analizę możliwych rozwiązań i ich konsekwecji oraz podjęcie przemyślanych działań, np. edukacyjnych – skierowanych zarówno do pracowników spółki, jak i pasażerów. Przy ich projektowaniu warto odwołać się do potrzeb mieszkańców stolicy oraz wiedzy organizacji społecznych, które na co dzień mierzą się z problemem uprzedzeń i ksenofobii.

Opracowanie: Anna Obem, Małgorzata Szumańska

Wystąpienie Fundacji Panoptykon do Tramwajów Warszawskich [PDF, 273 KB]

Polecamy:
Przewodnik „Życie wśród kamer"

Komentarze

To jest w moich oczach szkalowanie monitoringu. Monitoring się sprawdza jeżeli jest JAWNIE eksponowany i wykorzystywany. A na razie mamy raczej boksowanie się o to czy dane nagranie było legalne i dlaczego. Wzorcowe rozwiązania są na wyspach brytyjskich, poradzili sobie nie tylko z kibolami własnie monitoringiem. Nie tylko z kibolami, nawet na przejeździe kolejowym są kamery, i przejście przy opuszczonych rogatkach skutkuje obligatoryjnym mandatem 1000GBP i jest porządek. W Polsce zaś mamy całe społeczności porad prawnych jak wyłgać się od kary mino zapisu wideo... To zachowanie jest patologią a nie fakt istnienia monitoringu. Bo jeżeli jest nagranie z tego incydentu pobicia w tramwaju naukowca to na czym polega problem z ukaraniem winnego?

Podobnie jest i będzie jeszcze gorzej również z sądami. Unikam sądów, za świadka nie zamierzam robić, bo nie chcę by nagrywali film ze mną, z moim wizerunkiem i głosem. Tyle w temacie. Skoro ludzie takich ludzi sobie wybierają do sejmu i senatu to niech się potem martwią kto będzie zeznawał.

Dobrze, że świadek nie mieszkając w miejscu zameldowania nie musi przyjść do sądu, gdy skutecznie nie zostanie powiadomiony, mówiąc krótku, gdy nie odbierze awizowanego wezwania.

Ludziom odwaliło na punkcie władzy i tych kamer. Niech płacą za błędy, skoro nie widać społecznego sprzeciwu.

Dodaj komentarz