Skargi na Google’a i IAB trafiły już do 15 krajów

Artykuł

Walka z nieprzejrzystymi praktykami firm z branży reklamy interaktywnej toczy się nie tylko w Polsce, gdzie zapoczątkowały ją nasze skargi na Google’a i IAB – nieformalnych regulatorów rynku. Analogiczne skargi trafiły łącznie aż do 14 innych organów ochrony danych, m.in. w Irlandii, Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii czy Holandii.

Poza Panoptykonem skargi przygotowało 14 europejskich organizacji broniących praw człowieka w cyfrowym świecie, niezależni badacze i przedstawiciele Brave (chroniącej prywatność przeglądarki internetowej). Ta szeroka koalicja podkreśla wagę problemu i mówi jednym głosem: to, jak obecnie funkcjonują aukcje reklamowe jest nie do pogodzenia z wymogami RODO. Wspólnie domagamy się od Google’a i IAB przejrzystości i umożliwienia użytkownikom uzyskania dostępu do ich cyfrowych profili.

Złożenie praktycznie takich samych skarg w aż 15 krajach dobitnie pokazuje, że problemy związane z aukcjami reklamowymi nie mają granic. Systemy stworzone przez Google’a i IAB funkcjonują tak samo na całym świecie – dane wszystkich użytkowników płyną szerokim strumieniem do dziesiątek, jeśli nie setek firm biorących udział w licytacji. Sami użytkownicy nie mają w tym systemie ani głosu, ani praw. Tylko ogólnoeuropejskie postępowanie i ścisła współpraca organów ochrony danych dają szansę na realną zmianę i odzyskanie kontroli nad swoimi danymi przez użytkowników.

W pierwszej kolejności – tak jak było to w naszym przypadku – skargi trafią do tzw. organów wiodących, czyli odpowiedników UODO w krajach, w których Google i IAB mają swoje główne europejskie siedziby, a więc – odpowiednio – do Irlandii i Belgii. Liczymy jednak na to, że sprawą zajmie się Europejska Rada Ochrony Danych – instytucja, w której skład wchodzą przedstawiciele organów nadzorczych wszystkich państw członkowskich.  Opinia wypracowana wspólnie przez 28 organów przyczyni się do spójnego stosowania RODO i lepszej ochrony prywatności użytkowników Internetu w całej Europie.

Jak dokładnie działa dopasowywanie reklam i jakie problemy wiążą się ze śledzeniem i profilowaniem w sieci? Przypominamy przygotowaną przez nas w styczniu stronę Na zapleczu Internetu, na której znajdziesz materiały, w których w przystępny sposób odpowiadamy na te pytania i podpowiadamy, co możesz zrobić.

Od 10 lat walczymy o prywatność w sieci. Wesprzyj nas w tej walce! Wpłać darowiznę na konto Fundacji Panoptykon

Komentarze

Można zapewne przypuszczać, że to działania takie jak Wasze i innych organizacji broniących prawa do prywatności mają swój udział w mobilizacji departamentu sprawiedliwości i Federal Trade Commission do przeprowadzenia dochodzeń związanych z ochroną prywatności i wykorzystywaniu pozycji rynkowej przez Google'a i Facebooka:
https://arstechnica.com/tech-policy/2019/06/facebook-google-stocks-fall-...

Choć... korelacja nie oznacza przyczynowości :) Anyway, keep up the good work!

To ważne co robicie, ale im dłużej w tym siedzę tym większe mam przekonanie, że walka o prawo do prywatności w sieci narzędziami prawnymi jest walką w wiatrakami. I że należy więcej wysiłków włożyć w aktywną obronę na poziomie samego użytkownika. M.in. przez promowanie wszelkich narzędzi i dodatków, które odcinają dostęp (każdy na który jawnie nie udzieliliśmy zgody) do naszych danych w trakcie korzystania z sieci. I uświadamianie użytkownikom, że RODO itp regulacje w zetknięciu z machiną globalnych gigantów tak naprawdę niczego same w sobie nie gwarantują. Może spróbujecie się zmierzyć z problem w mniejszej , lokalnej skali ? Takie portale jak np onet tylko udają, że dają nam jakąś decyzje. Domniemanie zgody przez zamknięcie okna, czołganie usera przez szereg ekranów, żeby dojść do miejsca gdzie można zgodę efektywnie wyłączyć to jest kompletna kpina z tego czym RODO miało być.

Dodaj komentarz