Służby coraz bardziej interesują się billingami

W skrócie
Element dekoracyjny | Zdjęcie "Gangster" | CC0 Public Domain via Pixabay.com

Do Parlamentu wpłynęło sprawozdanie Ministra Sprawiedliwości na temat pobierania przez Policję i służby specjalne billingów, danych o lokalizacji i innych danych telekomunikacyjnych. W ubiegłym roku pobrano dane 1 222 314 razy (wzrost o niemal 100 tys. względem ubiegłego roku). Rośnie także liczba stosowanych przez służby podsłuchów (tzw. kontroli operacyjnych). To paradoks, że z oficjalnych komunikatów Policji wynika regularny spadek przestępczości, a jednocześnie służby coraz bardziej interesują się życiem prywatnym Polek i Polaków.

Jednak główny problem tkwi nie w liczbach, a w tym, że nad zakładaniem podsłuchów, a tym bardziej nad pobieraniem billingów i informacji o lokalizacji, nie ma realnej kontroli. Dowodzą tego uzyskane przez nas informacje. Jak przyznał Sąd Okręgowy w Gdańsku: „ustawa nie stwarza możliwości zweryfikowania, czy sięgnięcie po informacje było niezbędne, celowe i należycie uzasadnione (…), a więc nie daje podstawy do przeprowadzenia realnej – spełniającej standardy ochrony praw człowieka – kontroli”. W takiej sytuacji za każdą liczbą podsłuchanych czy „zbillingowanych” osób kryje się taka sama liczba osób, w sprawie których mogło dojść do nadużyć.

Polecamy Raport specjalny Panoptykonu o tym, jak działa ustawa „inwigilacyjna”.

Wesprzyj naszą walkę o wolność i prywatność! Wpłać darowiznę na konto Fundacji Panoptykon.

Komentarze

Kiedy w poprzednich latach Panoptykon wskazywał na wielkie liczby pobrań metadanych przez służby, władze tłumaczyły się że to przez niezarejestrowane karty SIM. Namierzenie korzystających z nich przestępców wymagać miało pobierania wielu metadanych o lokalizacji i połączeniach by móc ustalić kto posługuje się kartą. Wówczas to tłumaczenie można było uznać za wiarygodne.
Teraz wszystkie działające karty są już zarejestrowane, a liczba pobrań nie tylko nie spadła znacząco (oczekiwałbym radykalnego spadku jeżeli ówczesne tłumaczenia władz były prawdziwe), ale nawet wzrosła!
Oczywiście teraz będą przekonywać że to przez większą liczbę zagrożeń, itd.
A problemem jest nadal nie samo pobieranie - może jest uzasadnione, może nie, tego nie wiemy - tylko brak realnej kontroli.

@anonim, dzięki za wartościowy komentarz!

Wzrost liczby zapytań dotyczy porównania z ubiegłym rokiem, kiedy działała już ustawa "inwigilacyjna". Jej wejście w życie oznaczało "wyłączenie" spod jakichkolwiek statystyk tzw. danych abonenckich. Dlatego nie ma możliwości łatwego porównywania tych statystyk ze starszymi, które obejmowały wszystkie rodzaje danych telekomunikacyjnych, w tym dane abonenckie. Niemniej w poprzednich latach liczba zapytań oscylowała około 2 milionów, z czego 40% to były zapytania o dane abonenckie. Patrząc na to w ten sposób, zarówno przed ustawą inwigilacyjną i przed ustawą antyterrorystyczną wprowadzającą obowiązek rejestracji prepaidów, liczba zapytań o dane telekomunikacyjne (wyłączając abonenckie) stopniowo rośnie. I rzeczywiście nie powinno tak być wobec obowiązkowej rejestracji prepaidów.

 

 

 

Czyli jeśli dobrze rozumiem, to pobranie danych abonenckich oznacza wysłanie zapytania do operatora na kogo zarejestrowany jest numer, czy tak?

Dlatego należy kupować karty zarejestrowane na kogoś innego. Całe szczęście gdy się postarać to da się znaleźć. Lub zacząć sprowadzać karty z Czech - koniecznie tam włożyć je do telefonu i włączyć roaming - wcześniej czytając jak to się robi u danego operatora. Niewłożona do aparatu może nie aktywować się w Polsce. W Czechach zniesiono obowiązek rejestracji prepaidów.

Należy też mieć odpowiednią ilość doładowań stamtąd - ciekawe kiedy w Polsce ktoś zacznie handlować doładowaniami czeskimi.

Co z tego macie - brak inwigilacji dzwoniąc między czeskimi numerami i wycieczkę do czech co około 3 miesiące po doładowania. Czyli przy okazji zwiedzanie tamtego kraju i wypływ PKB za granicę :)

Bez przesady, czeskie numery, ich bilingi i lokalizacje też się będą odkładać w logach polskich operatorów, a ABW uzna że posługuje się kartą obywatel czeski - czyli cudzoziemiec i założy na taki numer podsłuch bez pytania sądu o zgodę (dostali takie uprawnienie w okropnej ustawie "antyterrorystycznej").
Poza tym to jest poniżające żeby Polak we własnym kraju nie mógł rozmawiać prywatnie, tylko musiał jeździć po sąsiadach i kombinować z kartami i doładowaniami. Należy przeć do zmiany systemu a nie korzystać z półśrodków.

Myślę, że znaczący wpływ na ilość pobieranych danych telekomunikacyjnych ma walka z opozycją polityczną. Marsze, protesty itp. inicjatywy to wiele nowych osób, którzy nie są politykami, celebrytami czy przestępcami. Wiedza o nich jest znikoma lub żadna. Dane telekomunikacyjne to najszybsza metoda rozpoznania środowiska - z kim się kontaktują, jak wygląda sieć powiązań, kto daje hasło do rozpoczęcia działań antyrządowych itp. itd.

Dodaj komentarz