Uczniowie pod lupą

Artykuł

Szczegółowe dane o 5-6 milionach przedszkolaków, uczniów i nauczycieli w jednej, centralnej bazie danych. To właśnie nowy System Informacji Oświatowej (SIO), który pełną funkcjonalność osiągnie już za miesiąc. Tymczasem zdaniem Rzecznik Praw Obywatelskich może on być niezgodny z Konstytucją. Mówimy o tym problemie od dawna.

Nowy system, podobnie jak działający dotychczas, służyć ma zbieraniu informacji na potrzeby statystyczne: Ministerstwo Edukacji Narodowej chce wiedzieć, ilu jest uczniów w danej części kraju, jakie osiągają wyniki. Do sprawnego zarządzania, zwłaszcza dobrego rozdzielania środków finansowych, informacje takie są bez wątpienia przydatne. Jednak nowy SIO zasadniczo różni się od poprzedniego. Teraz zbierane będą nie tylko statystyki, ale też indywidualne dane dotyczące uczniów.

W powstającej bazie znajdą się więc – poza imieniem i nazwiskiem – również PESEL, miejsce zamieszkania, dane o uczestnictwie w zajęciach dodatkowych, wynikach egzaminów i korzystaniu z pomocy dodatkowej. Co prawda z katalogu informacji przekazywanych na poziom centralny  wykreślono tzw. dane wrażliwe, dotyczące np. korzystania z pomocy psychologiczno-pedagogicznej, jednak wciąż lista zbieranych informacji jest imponująca.

Właśnie na problem integrowania szerokiego zakresu informacji o uczniach zwróciła uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim liście do Minister Edukacji Narodowej. Rzecznik pyta w nim, czy „zbieranie w tak szerokim zakresie, na poziomie centralnym, danych jednostkowych o uczniach spełnia kryterium niezbędności i czy wskazanych celów tych nie można osiągnąć, wykorzystując metadane (dane o danych)”. Przedstawiona w liście rozbudowana argumentacja prowadzi do wniosku, że przyjęte rozwiązania są niezgodne z Konstytucją. Czytana w tym kontekście prośba do Minister Edukacji Narodowej o „ponowną ocenę przyjętych rozwiązań” może stanowić zapowiedź sformułowania przez Rzecznik wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, który musiałby ocenić dopuszczalność zbierania indywidualnych danych na poziomie centralnym. Trudno bowiem oczekiwać, że MEN zrezygnuje z dopiero co wprowadzonego systemu.

Wątpliwości dotyczące konstytucyjności nowego SIO pojawiały się już na etapie przygotowania przepisów. W kwietniu 2011 r., gdy w Sejmie trwała dyskusja nad nową ustawą, pisaliśmy, że integrowanie na poziomie centralnym informacji dotyczących całej ścieżki edukacyjnej wiąże się z daleko idącą ingerencją w konstytucyjnie chronione prawo do prywatności jednostki. Zwracaliśmy też uwagę, że raz stworzony system może podlegać przeobrażeniom – w przyszłości może pojawić się pokusa, by zbierać więcej informacji, na szerszą skalę łączyć je ze sobą, wykorzystać dane do nowych, nieplanowanych pierwotnie celów. Może to być poszerzenie zakresu zbieranych danych np. o e-dzienniki bądź poszerzenie katalogu osób uprawnionych do dostępu do systemu.

Cieszymy się z powrotu do dyskusji nad problemem ochrony prywatności uczniów. Jednak radość mąci fakt, że centralna baza właśnie powstaje, a do ewentualnej zmiany przepisów (np. na skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego) może dojść dopiero za kilka lat.

Wojciech Klicki

Więcej na temat systemu informacji oświatowej

Komentarze

Organy państwa gromadzące informacje o konkretnych osobach? W minionym ustroju nazywaliśmy to "teczkami". Teczki są dziś potępiane, bo tworzyli je źli ludzie (komuniści). Dziś mówi się na to "bazy danych" i bardzo chwali, bo tworzą je dobrzy ludzie (ci, na których komuniści zbierali teczki).

A kto i do czego wykorzysta kiedyś te informacje? To zależy kto komu kiedyś podpadnie. To zależy kto będzie kiedyś rządził. To zależy które z aktywności dziś legalnych będą kiedyś nielegalne. Dostęp do ciekawostek z przeszłości podpadniętego, podejrzanego, oskarżonego, niewygodnego (niepotrzebne skreślić) może być bardzo przydatny. I raczej nie posłuży dobru tego obywatela.

Świat będzie się zmieniał przez kolejne dekady, niekoniecznie na lepsze. A informacje o naszym życiu, czy w tym przypadku o życiu naszych dzieci, będą leżały i czekały...

Dodaj komentarz