Wysoka Komisarz ONZ: masowa inwigilacja to niebezpieczny nałóg

Artykuł

Wysoka Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka Navi Pillay przedstawiła raport na temat prawa do prywatności, w którym ostro krytykuje programy masowej inwigilacji. Komisarz ONZ podkreśla, że nie liczy się tylko ich efektywność, ale też niezbędność i proporcjonalność. Szukanie igły w stogu siana – pojedynczych osób wśród milionów – nie może uzasadniać tak drastycznego naruszania prywatności wszystkich pozostałych. Szczególnie, jeśli istnieją mniej inwazyjne środki. Na konferencji prasowej Navi Pillay wezwała też rząd USA do odstąpienia od ścigania Edwarda Snowdena. Podkreśliła, że sygnaliści ujawniający naruszenia praw człowieka przede wszystkim zasługują na ochronę.

Raport „Prawo do prywatności w erze cyfrowej” powstał na zlecenie Zgromadzenia Ogólnego ONZ, które z inicjatywy Niemiec i Brazylii w grudniu 2013 r. przyjęło rezolucję w sprawie wzmocnienia gwarancji ochrony prywatności. Raport Navi Pillay to rezultat wielomiesięcznego procesu – w tym analizy materiałów ujawnionych przez Edwarda Snowdena, mechanizmów kontroli nad służbami specjalnymi i informacji przekazanych przez krajowe organy ochrony praw człowieka oraz organizacje pozarządowe. Jedną z nich była Fundacja Panoptykon – spotkaliśmy się z Wysoką Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka w Warszawie i przekazaliśmy dodatkowe materiały drogą mailową.

Do jakich wniosków doszła Navi Pillay? Prowadzona przez rządy masowa, nieselektywna inwigilacja (także ta stosowana w oparciu o nakazy tajnych sądów) bez wątpienia narusza prawo do prywatności, które nie jest tylko przywilejem obywateli danego kraju. Zgodnie z prawem międzynarodowym, takie prawo ma każdy człowiek, a każdy rząd powinien je respektować. Rzeczywistość bardzo się z tą normą kłóci. Wykorzystywanie programów takich jak PRISM przestaje być nadzwyczajnym środkiem, stosowanym w stanach wyższej konieczności, a staje się „niebezpiecznym nałogiem” rządów, któremu sprzyja rozwój mobilnych technologii. Jak z każdym niebezpiecznym nałogiem, należy z nim zerwać jak najszybciej – potem będzie tylko trudniej.

Wykorzystywanie programów takich jak PRISM przestaje być nadzwyczajnym środkiem, stosowanym w stanach wyższej konieczności, a staje się „niebezpiecznym nałogiem” rządów.

Wysoka Komisarz nie pozostawia również złudzeń co do znaczenia zbierania metadanych: mogą być równie istotne, jak treść komunikacji. Na podstawie naszej sieci kontaktów, lokalizacji i rutyn komunikacyjnych można bez problemu odtworzyć relacje osobiste i zawodowe, plany i wrażliwe informacje (jak choćby stan zdrowia). Szczególnie, jeśli analizujące te dane organy są w stanie połączyć informacje z wielu źródeł – takich jak publiczne bazy danych czy nasze dobrowolne profile na portalach społecznościowych. W ocenie Navi Pillay obowiązkowa retencja danych telekomunikacyjnych jest „nieproporcjonalna i niekonieczna” do zwalczania przestępczości, a zatem należałoby uznać ją za nielegalną. I nie jest to zdanie odosobnione: kolejne sądy konstytucyjne w Europie unieważniają przepisy nakazujące prewencyjne gromadzenie tego typu danych.

Jak powstrzymać lawinę naruszeń prawa do prywatności w erze cyfrowej? Raport Wysokiej Komisarz powtarza to, co organizacje pozarządowe mówią już od dawna: potrzebne są skuteczne mechanizmy kontroli nad służbami i gwarancje ochrony prawnej dla osób inwigilowanych. I to nie tylko obywateli danego państwa. Równie ważne jest ograniczenie współpracy (dobrowolnej czy też wymuszonej) służb i biznesu: przekazywania danych na masową skalę i tworzenia luk bezpieczeństwa (tzw. tylnych drzwi dla służb w komercyjnych produktach).

„Prawo do prywatności w erze cyfrowej” i interwencje Navi Pillay w obronie Edwarda Snowdena to kolejny sygnał, że przynajmniej część społeczności międzynarodowej jest skłonna walczyć o prawo do prywatności. Publikacja raportu jest szansą na wznowienie w ramach ONZ debaty na temat legalności stosowania programów masowej inwigilacji. Raport może też być źródłem argumentów dla sądów i trybunałów, które decydują o kompetencjach służb specjalnych: w syntetyczny sposób pokazuje, jakie negatywne konsekwencje dla praw człowieka niesie brak ograniczeń i kontroli w sferze inwigilacji. Z tej wiedzy powinien skorzystać także polski Trybunał Konstytucyjny.

Anna Walkowiak, Katarzyna Szymielewicz

Więcej na ten temat:

The right to privacy in digital age. Report of the Office of the United Nations Commissioner for Human Rights

Electronic Frontier Foundation: UN Human Rights Report and the Turning Tide Against Mass Spying

Dodaj komentarz