Dlaczego organizacje społeczne nie pojawią się jutro na debacie u Premiera?

Artykuł

Oświadczenie Improwizowanego Kongresu Wolnego Internetu w sprawie obywatelskiej debaty z udziałem Prezesa Rady Ministrów Pana Donalda Tuska dotyczącej wolności i praw w internecie

Szanowny Panie Premierze,

Dziękujemy za zaproszenie na poniedziałkowe spotkanie. Doceniamy próbę włączenia się rządu w obywatelską debatę dotyczącą wolności i praw w internecie. Z satysfakcją przyjęliśmy zapowiadane przez ministra Michała Boniego konsultacje społeczne na tematy związane z regulacją internetu. Jednak w świetle kontrowersji, jakie narosły wokół tematu ACTA, uważamy, że warunkiem niezbędnym do prowadzenia tej debaty w sposób uczciwy jest jej pełna jawność i otwartość.



Dlatego postulujemy:

1. Najpierw prawda, potem debata

Nie można toczyć uczciwej debaty w sytuacji asymetrii informacyjnej. Zapowiedź premiera o zawieszeniu ratyfikacji jest dla nas niezrozumiała. Nie wiemy, jakie konkretnie kroki rząd ma na myśli. Obecnie tylko rząd zna precyzyjnie znaczenie traktatu ACTA, bo treść niejasnych postanowień (np. "skala handlowa" czy "piractwo") wyjaśnią dopiero niejawne dziś stanowiska negocjacyjne państw biorących udział w procesie tworzenia ACTA. To oznacza, że niezbędnym warunkiem toczenia dalszej debaty na ten temat na poziomie globalnym, w świetle grożącej nam ratyfikacji, jest oficjalna publikacja wszystkich dokumentów.

2. Konkrety, a nie deklaracje

Oczekujemy od premiera konkretnych działań, które potwierdzą polityczne deklaracje o "zawieszeniu ratyfikacji". Takim krokiem powinno być przyjęcie przez klub parlamentarny PO jasnego stanowiska w sprawie ACTA. Takie stanowisko będzie również miało wpływ na postawę posłów Parlamentu Europejskiego. Nie jest jasny także stosunek rządu RP do propozycji wysłania wniosku do Trybunału Sprawiedliwości UE o wydanie opinii, czy ACTA jest zgodne z prawem europejskim oraz prawami człowieka.

3. Konsultacje w Internecie, a nie w gabinecie

Dzięki zaangażowaniu polskiego społeczeństwa debata publiczna na temat ACTA już się rozpoczęła. Toczy się w mediach tradycyjnych i w internecie. Serdecznie zapraszamy Premiera i polski rząd do wzięcia udziału w tej debacie. Debata ta nie zastąpi jednak realnych konsultacji społecznych. Dotychczasowe - zamknięte i nietransparentne - sposoby ich prowadzenia przez rząd nie sprawdzają się, co pokazały wydarzenia ostatnich tygodni. Spotkania na salonach, organizowane z dnia na dzień, nie zastąpią realnych narzędzi udziału społeczeństwa w procesie stanowienia prawa. Oczekujemy, że rząd zaproponuje taką formułę konsultacji, która zapewni całemu społeczeństwu udział w dyskusji.

Dlatego organizatorzy Improwizowanego Kongresu Wolnego Internetu nie pojawią się budynku Kancelarii Premiera osobiście. Liczymy na to, że głosy uczestników spotkania transmitowane za pośrednictwem mediów elektronicznych będą w należyty sposób reprezentowane.

Sygnatariusze:

Organizatorzy Improwizowanego Kongresu Wolnego Internetu (Fundacja Panoptykon, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Nowoczesna Polska, Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania, Internet Society Poland i Polska Grupa Użytkowników Linuksa, Centrum Cyfrowe Projekt:Polska) oraz organizatorzy protestów przeciwko ACTA w różnych miastach Polski

Komentarze

W pelni sie z tym zgadzam i popieram panoptykon.Niesamowite jest, ze do tej pory nie zostaly ujawnione wszystkie dokumenty dotyczace sprawy ACTA (jak proces jej tworzenia czy stanowiska roznych panstw) Osobiscie mam wrazenie, ze te wystapienia Pana Tuska sa tylko kolejna gierka medialna, bez realnej checi zmian czegokolwiek...

W imieniu Rzeczypospolitej Polskiej PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ podaje do powszechnej wiadomości:W dniu 23 maja 1969 r. została sporządzona w Wiedniu Konwencja wiedeńska o prawie traktatów. Po zaznajomieniu się z powyższą konwencją w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej oświadczam, że:

-została ona uznana za słuszną zarówno w całości, jak i każde z postanowień w niej zawartych,
-Rzeczpospolita Polska postanawia przystąpić do powyższej konwencji,
-będzie ona niezmiennie zachowywana.

Na dowód czego wydany został akt niniejszy, opatrzony pieczęcią Rzeczypospolitej Polskiej. Dano w Warszawie dnia 27 kwietnia 1990 r.Konwencja wiedeńska o prawie traktatów art. 18:Artykuł 18: Obowiązek nieudaremniania przedmiotu i celu traktatu przed jego wejściem w życie Państwo jest obowiązane powstrzymywać się od działań, które udaremniłyby przedmiot i cel traktatu, gdy:

a) podpisało traktat lub dokonało wymiany dokumentów stanowiących traktat z zastrzeżeniem ratyfikacji, przyjęcia lub zatwierdzenia, dopóki nie ujawni, że nie zamierza stać się stroną tego traktatu, lub
b) wyraziło zgodę na związanie się traktatem w ciągu okresu poprzedzającego wejście traktatu w życie, jeśli takie wejście w życie zbytnio się nie odwleka.

 http://pl.wikisource.org/wiki/Konwencja_wiede%C5%84ska_o_prawie_traktat%...

W 100 % sie zgadzam z Fundacja Panoptykon . Pan Premier nie gra czysto! Jutro bedziemy swiadkami szopki medialnej.

Prawdopodobnie ci sami, którzy stwierdzili, że 100 osób (w tym te najęte przez organizatora) wystarczą za reprezentację "obywateli". Demokracja przedstawicielska to oksymoron.

Prawdopodobnie ci sami, którzy stwierdzili, że 100 osób (w tym te najęte przez organizatora) wystarczą za reprezentację "obywateli". Demokracja przedstawicielska to oksymoron.

Witam, nie che byc uszczypliwy ale maja Panstwo blad w pisowni na glownym banerze przeciwko ACTA. Powinno byc Anti Counterfeiting Trade Agreement . Pozdrawiam ;)

Rzeczywiście. Nawet mniej niż dzień roboczy, bo zaproszenia były rozsyłane w piątek grubo po południu. Pierwszą rzeczą jaką dobrze byłoby wyjaśnić jest czemu przyjęto taki skandaliczny i niepoważny tryb przygotowania debaty.

Z drugiej strony, chyba warto, żeby na spotkaniu u premiera, w obecności zaproszonych mediów ktoś zadał w/w pytania, prawda? Jeśli nikt z wyżej podpisanych nie przyjdzie, to... kto je zada? 

Decyzja organizacji mądra i wyważona.Demokrację mierzy się poprzez udział obywateli w szerokich, równych, chronionych prawem i wiążących władzę konsultacjach społecznych (Charles Tilly).Zmieńmy system stanowienia prawa.Twórzmy narzędzia prawne dla skutecznych konsultacji i implementujmy je do naszego prawodawstwa. Debata internetowa, a nie gabinetowa!Czekam też na szeroką, internetową dyskusję dot. Ustawy o wzmocnieniu udziału mieszkańców w samorządzie terytorialnym...-inicjatywa Prezydenta RP.

Służylibyście jako listek figowy dla władzy i legitymizowalibyście jej posunięcia swoją obecnością

ten cwany rudy lis mysli , ze skoro w sejmie sa idioci to spoleczenstwo tez sie z nich sklada.Jutro w studio  bedzie show kalkierow , bedzie brakowac jeszcze hasel z epoki gierka,,,w styluTusk z Narodem, Narod z ACTAPomozecie..pomozemy towarzyszu TuskKto siegnie po wladze ,,Obywatelska ,, temu Platforma te rece utnie

Bardzo ciekawa i sensowna odpowiedź. Popieram każde słowo zawarte w tym tekście.Wpierw prawda a póxniej debata, zbyt wiele pytań, zagadek i niedomówień jest związanych z tym porozumieniem, przydałyby się odpowiedzi na pytania nas nurtujące, i zaiste jakieś obietnice, zobowiązania. 

Prosimy, aby Panoptykon zdobył opinię ekspercką wyjaśniającą co oznacza Art 18.Czy że nie możemy cofnąć podpisu z Tokio? Albo że rząd nie może działać przeciwko ratyfikacji?Czy też może "udaremnianie przedmiotu i cel traktatu" oznacza działania przeciwko traktatowi w sensie zawartości traktatu - tzn. gdyby Polska np. nie ścigała naruszeń praw autorskich?

Panie premierze, proszę za te swoje obraźliwe słowa przeprosić. To wstyd, że premier myli demokrację z szantażem. Wykzał się pan butą, arogancją i brakiem kultury.

I tak przepchną ratyfikacje, juz nie wierze w dobre intencje premiera i prezydenta w tej sprawie bo żadną ustawę nigdy nie konsultowali ze społeczeństwem, a teksty że to dla dobra polski jest dokładnie zaplanowanym oszustwem. Odmowa wstrzymania sie z podpisaniem tego aktu  aby dokładnie sie temu przyjrzeć jest celowym działaniem przeciwko narodowi polskiemu. Bo według mnie rząd PO i PSL już dawno przestał reprezentować polaków a reprezentuje amerykanów i wielkie korporacje, rząd nie mający pomysłu aby polakom żyło się lepiej i dostatniej, tylko potrafiący narzucać coraz większe obciążenia.

Świat znalazł się na krawędzi! Doszliśmy do jakiejś paranoi przyjmując ACTA. Pomijając prawa autorskie w internecie które można rozwiązać w inny sposób niż wprowadzając dziwne regulacje staniemy się bezwolna masą nie mająca na nic wpływu.Przykładowo do tej pory było tak, ze ktoś kto wymyślił sposób na zastąpienie ropy naftowej liczył że przemysł paliwowy wykupi pomysł aby nie dopuścić do zmniejszenia wpływów ze sprzedaży, dla upartych kasa mogła być większa lub można było liczyć że pomysł zostanie wprowadzony w życie. Po przyjęciu tych regulacji ACTA okaże się że patenty załatwią swoje. W USA są opatentowane takie głupoty że praktycznie do każdego nowego pomysłu można dopasować patent i przejąć pomysł.Dochodzimy do tego ze światem na całego będą rządzić wielkie korporacje, a zwykły człowiek nic nie będzie znaczył.

Z tego, co wiadomo, w zespole doradców strategicznych premiera zasiadał pan dr Tarkowski, szef Centrum Cyfrowe Projektu: Polska. Musiał posiadać wiedzę o pracach związanych z ACTA. Prace nad tą umową trwaja już od kilku lat, nie jest to więc żadne novum. Można roboczo przyjąć tezę, że przyjęcie tej umowy utrudni życie przyzwoitym użytkownikom internetu. I tego rodzaju zagrożenia należy ograniczać. Internet jest jedynym w zasadzie dostępnym bez ograniczeń sposobem przekazywania informacji, jaki istnieje. Problem z internetem polega na tym, że ludzie słabo z tego korzystają. Wystarczy poczytać wpisy, wiele z nich to bełkot i bzdury. Co nie znaczy, że należy to administracyjnymi metodami ograniczać. Ale też demokracja nie polega na takich działaniach. Poza tym należy pamiętać, że demokracja łatwo przeradza się w ochlokrację, baczyć więc należy, żeby nie przemieniła się w internetokracje. Wydaje się, że błędem jest odmowa udziału w spotkaniu zorganizowanym przez premiera. Po spotkaniu można przecież wspólnie wystąpić przed kamerami i przedstawić zainteresowanym to, co działo się w czasie spotkania. Dlaczego więc organizacje broniące wolności internetu odmówiły udziału w spotkaniu, o które zabiegały? Jeżeli dyskusja ma toczyć się w internecie, można spodziawać się szerszego udziału ludzi niż w spotkaniu, co jest oczywiste. Ale trudno mi wyobrazić sobie, żeby grono wypowiadających się wiedziało, o czym piszą i co komentują. Wiele z tych osób nie zna jednego zdania z tej umowy. Mozna więc przyjąć, że taka powszechna debata w internecie zamieni się w to, co widać do tej pory - w informacyjny jazgot. Z którego nic nie wyniknie, bo pomysły będą wzajemnie się wykluczały. Może jednak warto było pójść na spotkanie z premierem i porozmawiać z żywymi ludźmi, a nie oczekiwać na anonimowe wpisy w blogi czy fora? Przecież takie spotkanie może być pierwszym z wielu. O to może należało zabiegać. A z każdego spotkania zdawać relację w necie. Trochę mnie dziwi stanowisko pani Szymielewicz, która jako prawnik powinna wiedzieć, na czym polega idea rokowań czy uzgadnianie stanowiska. Nie chcę, aby to zabrzmiało jak pouczenie, ale może wpierw należałoby ustalić zakres takich konsultacji, bo stwierdzenie, że chodzi o sprawę ratyfikacji ACTA to stwierdzenie mocno nieostre. Łatwiej rozmawia się, kiedy obie strony wiedzą, o czym rozmawiają i do czego zmierzają. Jeżeli zaś fundacja i inne grupy kontestują po prostu ACTA, to powiedzcie to jasno, że nie ma zgody z waszej strony na takie rozwiązania. I wtedy nie mówcie, że warto porozmawiać ze stroną społeczną. Bo będzie to kłamstwo z waszej strony, skoro w istocie nie macie zamiaru niczego zmienić ani poprawić, a jedynie doprowadzić do wycofania się Polski z ratyfikacji ACTA. I wtedy nie będą potrzebne spotkania, dyskusje, przedstawianie stanowiska. Tylko, że takie działanie może wyrodzić się w próbę narzucenia własnego zdania przez jakąś grupę (nie wiadomo nawet, jak liczną czy reprezentatywną) pozostałej części społeczeństwa i państwu. Od takiego stanowiska do autorytarnego narzucania własnego zdania już tylko kilka kroków. Pozdrawiam władze fundacji, życzę powodzenia w budzeniu społeczeństwa zaiste obywatelskiego.

wszystko ładnie, pięknie, ale zgłęb trochę temat bo w ACTA nie chodzi tylko o Internet.

 Konieczna jest zmiana prawa autorskiego majątkowego.Prawo autorskie majątkowe należy zmienić tak aby bliższe było prawu patentowemu.   Podstawowe zasady mogłyby być  następujące:

  • Prawa autorskie majątkowe do utworu  podlegają  z mocy praw  ochronie przez 12 miesięcy od daty pierwszej publikacji (rozpowszechnienia) utworu,
  • W tym czasie właściciel praw autorskich majątkowych (twórca, wydawnictwo) ma czas aby w Urzędzie Praw Autorskich (UPA)  wykupić ochronę majątkowych praw autorskich na okres  następnych  5, 10,  15 lub 20  lat. 
  • UPA prowadzi powszechnie dostępny  rejestr (bazę danych)  utworów chronionych prawem autorskim.

  Jakie byłyby skutki tak działającego prawa?  Prawdopodobnie twórcy  (wydawnictwa) wykupywaliby prawa autorskie tylko dla  małej części utworów .  Szczególnie twórcy wkraczający na rynek  nie chroniliby  praw własności swych pierwszych utworów,  chcąc  zyskać popularność. Większość utworów byłaby wolna.   O popularności utworu w większym stopniu decydowali by odbiorcy,  a nie akcje promocyjne wydawców.   Ponieważ ochronie  majątkowych praw  autorskich podlegałaby mniejsza liczba utworów,  możliwa byłaby skuteczna ochrona tych praw. Pytanie:   Czy Polska może jednostronnie zmienić prawa autorskie?   Jakie byłyby konsekwencje takiej zmiany w świetle prawa międzynarodowego?  Więcej:  http://krzysztofmazur.blox.pl/2012/02/ACTA-a-prawa-autorskie.html 

Cytuję: " Łatwiej rozmawia się, kiedy obie strony wiedzą, o czym rozmawiają i do czego zmierzają." Rząd przyznał się do tego, że nie czytał umowy. Więc dajmy mu szansę się z nią zapoznać i jak będą gotowi jasno, klarownie wyjaśnić swój postulat w tej sprawie, to wtedy niech działają.

Slucham wlasnie tej debaty , tak jak mowilem Szopka MEDIALNA!

Podjęliście jedynie słuszną decyzję.  Ktoś pisał,że dziś  bedziemy swiadkami szopki medialnej i tak się faktycznie okazało. Teraz pod koniec tej"debaty" w końcu Tuskowi puściły nerwy  powiedziała to, czego byc może na początku nie zamierzał : że nie zamierza ulec presji i nie ma zamiaru przeprowadzać jakiegokolwiek refderendum.

A co to jest za debata internetowa, przyjęta normalna forma to dyskusja

Rozmowy mają sens i będą miały znaczenie gdy acta zostaną wyzerowane , podstawą rozmów może być tylko wolność w internecie  i udostępnianie  wiedzy na podobieństwo bibliotek publicznych ,  te lawirowanie wygląda na wielką ściemę i tylko odwlekanie nieco w czasie  ratyfikowania acta , to nastawienie szczególnie widać po przedstawicielach PSL  którzy zawsze tacy ostrożni w swoich opiniach tutaj  raczej  acta popierają i nie widzą możliwości żadnych zmian .  Protesty do oporu jedyna droga do wolności  w intrnecie i w rzeczywistości .
Dopiero wycofanie podpisu może doprowadzić do rozmów  , wcześniej są one błędem zaróno taktycznym jak i ideowym .

U nas dotychczasowym tematem był w zasadzie tylko internet. Po obejrzeniu spotkania z udziałem premiera, już głośno mówi padło stwierdzenie, że ACTA to znacznie więcej niż tylko internet. Bo tak w zasadzie ACTA to ochrona przed piractwem czy precyzyjniej - przed naruszaniem praw twórców. I gdyby popatrzeć na problem praw autorskich, własności intelektualnej czy ochrony znaków towarowych, to jesteśmy mocno zapóźnieni w stosunku do uregulowań europejskich. Nasza ustawa o ochronie prawa autorskiego jest z 1994 r., o ile dobrze pamiętam. I może czas zdecydowanie zmienić te już mocno anachroniczne rozwiązania. Ale nie widzę możliwości, aby zebrać pomysły via internet i nad takim materiałem dopiero pracować. To z punktu zasad tworzenia prawa nierealne. Ale fundacja taka, ja "Panoptykon", ma szansę na przedstawienie swoich rozwiązań czy pomysłów, oczywiście na podstawie opinii ludzi. Taka metoda współpracy z tymi, których sami sobie wybraliśmy na naszych przedstawicieli, daje szansę na ukazanie rzeczywistych oczekiwań zainteresowanych środowisk czy też większych grup obywateli. Jeżeli jednak jakaś grupa, środowisko zacznie lansować swoje pomysły na życie, to od tego tylko krok od lekceważenia oczekiwań innych grup. Zdaję sobie sprawę, jaka jest ogromna skala trudności w wyważeniu różnych interesów. Ale moim zdaniem do czegoś takiego powinniśmy zmierzać. Jeżeli wypośrodkujemy oczekiwania twórców co do np. wysokości wynagrodzenia za ich intelektualne dzieło z oczekiwaniami tych, którzy są tego dzieła konsumentami, co do ceny za ten utwór, to będzie rewelacyjne. Jeżeli zaś mamy wojować ze sobą, zzawsze znajdzie się ktoś, jakaś korporacja, jakiś minister, szef policji czy podobnej służby czy prezes jakiejś organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, którzy będą robili, co chcą, a nasze obywatelskie prawa będą mieli za nic.

Ciekawy pomysł. Prawo wspólnotowe nie wkracza przesadnie szczegółowo w prawo wewnętrzne państwa. Pojęcie prawa międzynarodowego jest jednak szersze niż prawo wspólnotowe. Nie wydaje się, żeby zmiany w takim kształcie mogły być uznane za niezgodne z prawem międzynarodowym. Ale skrócenie czasu ochrony utworu czy zmiany w rozwiązaniach dotyczących kwestii majątkowych byłyby pożądane. Tylko czy nie należałoby ruszyć też praw wydawców? Są dominującym graczem na rynku i to oni tak naprawdę narzucają swoje reguły.

Czy jeszcze ktoś ma jakieś złudzenia, że Donald nie ratyfikuje ACTA? Przecież nie zgadza sie na referendum... odczeka tylko aż sprawa przycichnie, aż emocje opadną, może urządzi jeszcze jakąś "debatę" (czyt. przekonywanie niezdecydowanych) i ratyfikuje tego gniota. PO ma pełnię władzy, PO ma większość w Sejmie i Senacie. PO "ma" prezydenta. W Trybunały polskie to tez nie wierzę :/  Ludzie, jest źle. D.T. teraz będzie znowu stawiał na PRowy show żeby omotać ludzi i postawić na swoim. Na WP.pl już są wiadomości o zatrzymaniu 40 osób, które sciągały filmy/muzyke z torrentów. Teraz w mediach będzie nagonka na ludzi, że niby są piratami i że trzeba z tym walczyć.Obawiam się, że tu trzeba twardo i ostro protestować przeciw rządowi. Aż do skutku.

Dobrze zrobiliście, puste gadanie nie ma sensu. Liczą się czyny, a nie maskujący je medialny teatr.Ale zarazem jestem pesymistą. Niemal wszystkie rządy uwzięły się na wolność w Sieci i ją zgniotą. Na bank. Jak nie pod hasłem wojny z terroryzmem, to z pedofilią. Jak nie z pedofilią, to z używkami. Jak nie z używkami, to z pornografią. Jak nie z pornografią, to z piractwem. A jak nie z piractwem, to... będzie kolejny wróg publiczny z serii "musimy coś z tym zrobić" (a niby dlaczego musicie?). Przecież ACTA to nie jest odosobniony, "źle skonsultowany" wyskok. To element procesu trwającego od kilku lat w różnych odsłonach. Administracja Obamy mówiła o "internetowym paszporcie", włoski europoseł o "czarnych skrzynkach" w każdym komputerze, współczesny indeks ksiąg zakazanych (blokowanie stron) de facto już działa, a brytyjczycy chcą domyślnie cenzurować odbierane treści (rzekomo chodzi o dzieci i pornografię - jakby dzieci miał wychowywać rząd, a nie rodzice, pewnie zbyt liberalni). Lada moment jakąś rezolucję o walce z "cyberprzestępczością" ogłosi ONZ... Bazy danych, nadzór, kamery, retencje, RFID. Kontrolować i karać - to myślenie umacnia się w społeczeństwie, wbrew pozorom nie tylko u polityków. Silniejsi i bardziej władczy (rządzący, pracodawcy, nauczyciele, rodzice) czują coraz większą potrzebę śledzenia i nadzorowania słabszych i podległych (obywateli, pracowników, uczniów, dzieci). I mają coraz mniej oporów pod tym względem. Wszak to dla ich dobra... Stawiam dolary przeciw orzechom, że za parę lat dzisiejsza cyberwolność będzie już tylko wspomnieniem. Tak, jak dziś wspomnieniem jest wolność intelektualno-obyczajowa z czasu rewolucji lat 60. Walczmy. Ale ja czarno to widzę.PS. W sprawie ochrony praw autorskich stoję w zasadzie po stronie twórców. Ale to nie może być osiągane takimi metodami. Praca u podstaw i edukacja, a nie policyjna pałka!

Ale nie widzę możliwości, aby zebrać pomysły via internet i nad takim materiałem dopiero pracować. To z punktu zasad tworzenia prawa nierealne. Ależ czemu nierealne? Islandczycy wlasnie w ten sposób niedawno przez internetowe konsultacje napisali swoją nową konstytucję, spisaną przez Konstytuantę wybraną w wyborach internetowych.

Niektórym nie przechodzi przez myśl, że wolności może być za dużo. I że pewne głosowania na zasadzie większości mogą być niesprawiedliwe. Kto ma bronić praw garstki twórców i autorów przed milionami złodziei?? Kto ma zapobiec powstaniu wielkiego kulturowego PGR'u w internecie, produkującego miernoty? Kto ma zahamować to kkulturowe szambo, w którym nikt nie przebiera, bo przecież za darmo. Kilka cywilizowanych państw doszło do porozumienia, ale zagłusza je zawistny prymitywny motłoch, który nie reprezentuje żadnych wartości, który domaga się darmochy, chleba i igrzysk, i któremu przeszkadza, że w drodze ochrony autorów zarobią jakieś "korporacje" nieokreślonej nazwy. Natomiast korporacje złodziejskie i paserskie, internetowe hale wymiany kradzionych towarów typu chomikuj.pl mogą sobie działać, bo przecież dostarczają motłochowi darmowego contentu. Powraca komunizujące barbarzyństwo do tego kraju. Czas uciekać gdzieś gdzie można wyżyć z myślenia.

Czytając Twoją wypowiedź doskonale widać jak media skutecznie odsunęły główne zagrożenia ACTA na dalszy plan a nagłośniły sprawy nie będące istotą tej umowy. Propaganda medialna mówi wyłącznie o tym, iż ACTA dotyczy piractwa komputerowego a to tylko kropla w morzu. Istotą ACTA jest m.in. kontrola USA nad prawami autorskimi, patentami czy też możliwość zatrzymania obywatela na podstawie DOMNIEMANIA naruszenia prawa przy braku odpowiedzialnośći w przypadku pomyłki.Niestety wiedza na ten temat jest przerażająco niska u Komorowskiego, Tuska, Boni i większości polityków którzy wypowiadają się na ten temat.A ostatnie dni pokazują, że temat ma być wyciszony i media MILCZĄ na temat ACTA. Ciekawe dlaczego? Ano dlatego, że im zależy na wprowadzeniu ACTA w życie. Czy wiecie, że media (m.in. TVN, Polsat) aktywnie uczestniczyły w utajnionych rozmowach o tej umowie?!ACTA-YES?!acta-yes.blogspot.com

Dodaj komentarz