Na czym polega analiza sieciowa? Skąd się biorą „bańki” na Twitterze?

W skrócie

Media społecznościowe stały się dla nas nowym środowiskiem życia. Nadal mówimy o nich „nowe media”, ale tak naprawdę nie wyobrażamy już sobie debaty publicznej bez ich udziału. Ta zmiana dokonuje się na naszych oczach, więc trudno ją badać i trudno się do niej odpowiednio zdystansować. W ubiegłym tygodniu opublikowaliśmy raport „Cyfrowa propaganda czy „normalna” polityczna polaryzacja?” z wynikami badania przeprowadzonego na polskim Twitterze, w którym przyglądaliśmy się dynamice debaty politycznej. Nie odkryliśmy Ameryki – dane potwierdziły wiele z naszych intuicji (m.in. tą, że głównymi rozgrywającymi w debacie politycznej nie są boty, ale wpływowe osoby ze świata mediów i polityki). Pokazaliśmy też rzeczywistość Twittera tak, jak ona wygląda z perspektywy analizy sieciowej: rozmawiamy ze sobą w bańkach, rzadko przechodząc do „przeciwnego obozu”.

Wykres 1. Analiza sieciowa dla kont, które w badanym okresie weszły w przynajmniej 50 interakcji (tweety, retweety, odpowiedzi), z oznaczeniem kont najbardziej wpływowych i wybranych kont znajdujących się na styku grupWykres

Opisując funkcjonowanie dwóch spolaryzowanych „baniek” świadomie wybraliśmy neutralne oznaczenia (kolory: zielony i fioletowy) i unikaliśmy upraszczających politycznych etykiet (pro czy anty-rządowa). Bo przecież analiza sieciowa, którą się posługiwaliśmy, nie mówi nic o poglądach tweetujących osób. Ilustruje tylko to, kto z kim rozmawiał i do kogo się odnosił. A więc może być (i bywa!) tak, że konkretny użytkownik Twittera został przez algorytm przypisany do zielonej albo fioletowej grupy nie ze względu na spójność poglądów z innymi, którzy w tej grupie dominują, ale ze względu na to, że często jest przez nich krytykowany lub sam wchodzi w ostre polemiki.

Podkreślamy to w raporcie bardzo mocno, ale i tak wiele komentarzy, jakie dostajemy na Twitterze, odnosi się, upraszczając, do tego „czy jestem we właściwej bańce”. Cóż, skoro przywiązujemy tak dużą wagę do swojego miejsca w sieci społecznościowej, warto poświęcić chwilę, żeby zrozumieć, jak są kształtowane bańki informacyjne i nie ulegać własnym iluzjom. Tak już jest, że o naszej pozycji i miejscu w sieci społecznościowej decyduje raczej częstotliwość i jakość naszych interakcji, a nie poglądy, jakie reprezentujemy.

Katarzyna Szymielewicz

Zainteresowało Cię to badanie? Możesz nam pomóc szukać odpowiedzi na kolejne pytania w związku z polską debatą publiczną. Przekaż 1% podatku Fundacji Panoptykon (KRS: 0000327613) i wpłać darowiznę na konto. Dziękujemy!

Dodaj komentarz