Po debacie z Premierem: rozmowa dobrze rozpoczęta

Artykuł

Premier, tak jak zapowiadał, spotkał się  ponownie przedstawicielami organizacji społecznych i blogerami, żeby porozmawiać o Internecie. Debata „Premier – Internauci 2”, jak szybko ochrzciły ją media, miała miejsce 7 kwietnia w Sali Świetlikowej KPRM. Jak sam Premier przyznał na otwarciu, spotkaliśmy się o wiele za późno.

Wydarzenia ostatnich miesięcy dobitnie pokazały, że rok temu mieliśmy rację twierdząc, że „rząd nie czuje Internetu”. A skoro nie czuje, powinien mocniej się wsłuchiwać w głos ekspertów i ludzi, dla których Internet to codzienność, a nie – jak w przypadku ministrów – trudny obszar regulacji. Mimo, że spotkanie  „rok po” wyglądało – w kwestii składu i aranżacji – niemal tak samo, jak pierwsze, trzeba z pewnym optymizmem stwierdzić, że nie zatrzymaliśmy się w tym samym punkcie.

O czym rozmawialiśmy?

Tym razem nikogo na sali nie trzeba już było przekonywać, że regulacja Internetu to poważne wyzwanie. Premier już na wstępie podkreślał, że Internet to przede wszystkim przestrzeń komunikacji międzyludzkiej i każda ingerencja ze strony państwa w jego działanie bezpośrednio wpływa na nasze życie. Zgodziliśmy się co do na pozór oczywistej, ale tak naprawdę fundamentalnej kwestii, że zaprojektowanie dobrej regulacji Internetu musi uwzględniać wszystkie interesy i wartości, jakie się w sieci ścierają. Co wymaga stałej i merytorycznej debaty, bez kamer i okrągłych stołów, najlepiej w formacie dobrze zaprojektowanych konsultacji społecznych.

W kwestiach merytorycznych: Premier przede wszystkim dość wyraźne przyznał, że rząd „przesadził” z regulacją mediów internetowych w ustawie medialnej. W najgorętszym temacie blokowania Internetu, Premier powiedział, że też nie jest zwolennikiem tego rozwiązania – jako nieskutecznego i szkodliwego dla demokracji. I dlatego oczekuje, że wspólnie poszukamy sposobu na skuteczne usuwanie nielegalnych treści z Internetu. Jeśli takie znajdziemy, nie będzie blokowania. Przy czym Premier też nie oczekuje, że znajdziemy metodę na pozbycie się niechcianych treści w 100 procentach – ma świadomość, że stan idealny nie jest do osiągnięcia ani w „realu”, ani w sieci. To już konkretne zaproszenie do szukania konkretnych rozwiązań.

Bardzo mocno wybrzmiał też temat retencji danych: po naszej prezentacji problemu, Premier „wywołał do odpowiedzi” swoich ministrów i zażądał ustalenia kluczowych kwestii: kto ma dostęp do danych o komunikacji elektronicznej; na jakich zasadach i w jakim celu te dane są wykorzystywane; jakie są koszty dla społeczeństwa – także te finansowe; wreszcie, co dla Polski wynika z fali krytyki wobec obowiązkowej retencji danych, jaka przetacza się właśnie przez Europę. Do 30 czerwca zespół pracujący pod kierunkiem Ministra Cichockiego ma przestawić swoje wnioski i propozycje zmian w przepisach regulujących korzystanie z retencji przez służby specjalne.

Czego się domagaliśmy?

W imieniu organizacji, które podpisały się pod listami do Premiera w styczniu i marcu, przedstawiliśmy dość konkretne postulaty:

  • Powołanie stałego pełnomocnika – a w przyszłości stworzenie odrębnego  ministerstwa – ds.  społeczeństwa informacyjnego, żeby wreszcie pojawił się „stały adres” do rozmowy na tematy związane z regulacją Internetu. W tym momencie nie mamy z kim rozmawiać, i to jest fundamentalny problem.
  • Zreformowanie procesu konsultacji społecznych, żeby móc rozmawiać w spokojnym tempie i nie gasić już pożarów legislacyjnych, tak jak w przypadku Rejestru czy ustawy medialnej.
  • Powołanie – w ciągu miesiąca – stałej komisji, w ramach której będziemy wspólnie z ekspertami rządowymi pracować nad problematyką regulacji Internetu.
  • Wyznaczenie terminu najbliższego spotkania roboczego, które rozpocznie cały proces zmian - aby uniknąć sytuacji sprzed roku, kiedy za niektórymi obietnicami nie poszły realne działania.
  • Jasne deklaracje ze strony rządu w sprawie najbardziej fundamentalnych kwestii i  kierunków regulacji, szczególnie w odniesieniu do: blokowania sieci, regulacji mediów internetowych, retencji danych telekomunikacyjnych i zasad powtórnego wykorzystania informacji tworzonej przez państwo. 
  • Poważne potraktowanie następujących dziesięciu obszarów regulacji, które są kluczowe dla przyszłości społeczeństwa informacyjnego: retencja danych, dostęp do informacji publicznej i powtórne wykorzystanie zasobów publicznych, blokowanie stron internetowych, kontrolowanie mediów internetowych, odpowiedzialność pośredników za treść w Internecie, reforma prawa autorskiego, kontrola nad infrastrukturą informatyczną, edukacja medialna, neutralność sieci i wreszcie, reforma systemu konsultacji społecznych.

Co konkretnie uzyskaliśmy?

Mamy „tymczasowego pełnomocnika” ds. społeczeństwa informacyjnego, którym został Minister Boni. Minister Boni obiecał też, że będzie szybka reakcja (raczej dni, niż tygodnie) na nasz postulat powołania wspólnej komisji organizacji społecznych i rządu - nie wiemy jeszcze w jakiej formie prawnej, ale jakieś stałe forum powstanie. Mamy też ustalony, sztywny termin kolejnego spotkania - 18 maja, na którym spotkamy się w podobnym formacie,  ale już nie żeby „rozpoczynać rozmowę”, ale żeby podsumować to, co się wydarzy w międzyczasie. A plan jest ambitny.

O wskazanych przesz nas czterech najpilniejszych tematach mamy rozmawiać w grupach roboczych z rządem w formule jeden temat – jedno intensywne spotkanie i dyskusja o szczegółach. To wszystko powinno się rozegrać przed 18 maja. Mamy obietnicę, że w najbliższy poniedziałek Minister Boni zaproponuje konkretne terminy. Jak na jedno, nawet ponad trzygodzinne, spotkanie to chyba niezły wynik. Dlatego uznajemy to wydarzenie za początek rozmowy. Czy rzeczywiście będzie kontynuowana i jakie będą jej rezultaty – zależy od strony rządowej.

MATERIAŁ, JAKI PRZEKAZALIŚMY PREMIEROWI

Dodaj komentarz