SKW i informacja publiczna: powtórka z rozrywki

Artykuł

Pamiętacie nasze spory ze Służbą Kontrwywiadu Wojskowego o dostęp do informacji publicznej? Nie? Ciągną się tak długo, że nie jest to zaskakujące. Ponieważ SKW po raz kolejny przesłała nam groteskową odpowiedź na zadane pytania, ponownie złożyliśmy skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Dwa nasze wcześniejsze spory z SKW dotyczyły dostępu do informacji o współpracy SKW z zagranicznymi służbami, trzeci natomiast – udostępnienia statystyk sięgania przez SKW po dane telekomunikacyjne i dane użytkowników usług internetowych. Na wszystkie nasze wnioski o informację publiczną SKW odpowiadała tak samo – informowała, że co prawda wykonuje zadania publiczne, ale nie dysponuje majątkiem publicznym [sic!], więc nie jest zobowiązana do udzielania informacji publicznej. W rezultacie otrzymywaliśmy pismo, które nie było ani odpowiedzią na nasze pytania, ani decyzją odmawiającą nam udostępnienia informacji.

We wszystkich tych sprawach złożyliśmy skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który stwierdzał, że mamy do czynienia z informacją publiczną, a także bezczynność szefa SKW. Dwa postępowania nadal trwają, bo SKW złożyła skargi kasacyjne do NSA – terminy rozpraw jeszcze nie zostały wyznaczone, czekamy. W trzeciej po uprawomocnieniu się wyroku SKW wydała nam decyzję odmowną, więc zaczęliśmy kolejny sądowy spór.

Po trzech wyrokach WSA mieliśmy nadzieję, że coś się zmieni – SKW zacznie przynajmniej odpowiadać na nasze wnioski w sposób zgodny z ustawą o dostępie do informacji publicznej. Dzięki temu, jeśli wchodzić będziemy w spory, będą one miały charakter merytoryczny. Niestety, nasze nadzieje okazały się złudne.

W styczniu, jak co roku, zwróciliśmy się do policji i innych służb z zapytaniem o statystyki sięgania po dane telekomunikacyjne i dane dotyczące użytkowników usług internetowych. Jak to zwykle bywa, część informacji już dostaliśmy, na część jeszcze czekamy, bo policja i Służba Celna przedłużyły czas na udzielenie odpowiedzi. Ku naszemu zaskoczeniu SKW przesłała takie samo pismo, jak w poprzednich latach: „nie odmawia, ale informuje, że żądana informacja nie jest informacją publiczną”.

Nasze spory w przypadku SKW zatrzymują się na próbie zobligowania tej instytucji do postępowania w sposób zgodny z procedurą. Ile razy organ państwowy może lekceważyć wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, szczególnie jeśli sprawa sprzed dwóch lat dotyczyła takich samych danych statystycznych? Widocznie tyle razy, ile chce. Skoro taka strategia działa – czas upływa, a my odpowiedzi jak nie mieliśmy, tak nie mamy – to po co ją zmieniać? Nim naszą skargą na bezczynność zajmie się Wojewódzki Sąd Administracyjny, minie kilka miesięcy, potem SKW złoży skargę kasacyjną, a gdzieś po drodze – jak to ma w zwyczaju – wniosek o wyłączenie sędziów. Przelecą jakieś dwa lata, nim dostaniemy ostateczne rozstrzygnięcie. Potem decyzja odmowna i zabawa zacznie się na nowo.

Ale przecież nie możemy odpuścić, prawda? Dlatego zdecydowaliśmy się złożyć kolejną skargę do sądu administracyjnego na bezczynność szefa SKW. I tak po raz kolejny w Czarnym scenariuszu. Grze w dostęp do informacji publicznej znaleźliśmy się na polu nr 5 – WSA runda I. Ile czasu zajmie nam ta rozgrywka?

Anna Walkowiak

Dodaj komentarz