TTIP: obywatele atakują!

Artykuł

W Brukseli zakończyła się szósta runda negocjacji Transatlantyckiego Partnerstwa na rzecz Handlu i Inwestycji (TTIP) – umowy, która ma znieść bariery regulacyjne między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Wszystko jednak wskazuje na to, że prace nad porozumieniem nie zamkną się w tym roku. I nie chodzi tylko o to, że w Stanach Zjednoczonych uwagę zajmują przygotowania do częściowych wyborów parlamentarnych (tzw. mid-terms). Z każdą rundą przybywa kontrowersji i emocji wokół TTIP i ubywa zaufania. Ostatnio odpowiedzialny za negocjacje unijny komisarz nazwał aktywny udział tysięcy obywateli w konsultacjach społecznych na temat jednego z punktów porozumienia „jawnym atakiem”.

Od 2013 roku Stany Zjednoczone i Unia Europejska prowadzą rozmowy o zniesieniu ceł importowych i usunięciu wszelkich barier regulacyjnych po obu stronach Atlantyku. W praktyce przyjęcie porozumienia może oznaczać wzmocnienie pozycji międzynarodowych koncernów i deregulację: przepisy, które dla obywateli-konsumentów oznaczają ochronę ich praw, dla biznesu mogą wyglądać jak bariera inwestycyjna. Tego obawiają się obrońcy praw obywatelskich i konsumenckich z różnych dziedzin – od ochrony środowiska po prawa cyfrowe.

150 000 obywateli wzięło udział w konsultacjach społecznych TTIP. Komisja Europejska uznała to za „otwarty atak”.

Jednym z bardziej kontrowersyjnych zagadnień jest mechanizm rozwiązywania sporów między państwami a prywatnymi inwestorami (ISDS), zgodnie z którym inwestorzy mogą domagać się odszkodowań w przypadku zmiany przepisów „na gorsze”. Problemem dla prywatnego biznesu mogą okazać się na przykład przepisy lepiej chroniące prywatność i inne prawa obywatelskie. Trudno się zatem dziwić, że dziesiątki organizacji społecznych zabrało głos w konsultacjach społecznych dotyczących tego właśnie mechanizmu. I zmobilizowało do tego samego niemal 150 000 obywatelek i obywateli. Organizacje takie jak Fundacja Panoptykon i EDRi publikowały swoje stanowiska i zachęcały wszystkich, którzy podzielają nasze obawy, do udzielenia podobnych odpowiedzi. Jak się okazuje, nie jest nas tak mało.

Komisja Europejska nie doceniła tej mobilizacji. Odpowiedzialny za negocjacje komisarz Karel De Gucht uznał masowy udział obywateli w konsultacjach za „otwarty atak”. Zdaniem De Guchta, fakt, że tak wiele odpowiedzi było podobnych, świadczy o skoordynowanej akcji. Bez wątpienia: organizacje włożyły wiele wysiłku w skoordynowanie prac, a obywatele i obywatelki w zabranie głosu w konsultacjach.

Trudno stwierdzić, czy Komisja rzeczywiście oczekuje od każdego wyspecjalizowanej wiedzy na temat mechanizmów takich jak TTIP i zdolności do przekazania jej własnymi słowami, czy po prostu chce świętego spokoju. To nie jest pierwszy raz, kiedy decydenci w Brukseli zamiast cieszyć się z działania demokratycznych mechanizmów, narzekają na nie. Podobnie było przy ACTA, kiedy eurodeputowani nazywali zasypujące ich maile od obywateli „spamem”… Karel De Gucht zapowiedział przynajmniej, że Komisja przeanalizuje wszystkie głosy, jakie wpłynęły w ramach konsultacji, i przedyskutuje je z państwami członkowskimi. To dobrze, bo my oczekujemy merytorycznej odpowiedzi.

Europejska rzecznik praw obywatelskich: potrzebna jest większa przejrzystości negocjacji.

Tymczasem europejska rzecznik praw obywatelskich Emily O'Reilly stanęła po stronie zaniepokojonych i wezwała Radę UE oraz Komisję Europejską do opublikowania większej liczby dokumentów negocjacyjnych i zwiększenia przejrzystości całego procesu. O'Reilly zgodziła się, że nie każde stanowisko może być upublicznione (a przynajmniej nie przed jego wykorzystaniem). Jednak wyraziła zaniepokojenie tym, że kluczowe dokumenty nie są ujawniane lub dzieje się to z dużym opóźnieniem, podczas gdy niektórzy komercyjni gracze mają do nich łatwy dostęp. Ożywiona dyskusja na temat TTIP trwa także w Parlamencie Europejskim. Mimo że nadal dominują głosy pro-amerykańskie, zorientowane na zwiększenie handlu i inwestycji, niektórzy eurodeputowani głośno wyrażają zaniepokojenie tajnością negocjacji i kwestiami ochrony danych osobowych oraz utrzymaniem standardów ochrony zdrowia i żywności.

Te obawy mają konkretne podstawy. Mimo zapewnień, że kwestie ochrony danych osobowych „nie są do negocjacji”, w amerykańskiej debacie politycznej wciąż powraca temat harmonizacji i usprawnienia przepływów danych. Kilka tygodni temu ożywienie w sieci wywołało nagranie z posiedzenia Prezydenckiej Rady ds. Eksportu, w czasie której sam Barack Obama – po wysłuchaniu przekonującej argumentacji lobbystki IBM – nawoływał do stworzenia „lepszej architektury” dla przepływu danych między Unią Europejską a USA.

Szósta runda negocjacji TTIP wywołała już masowe protesty w Wielkiej Brytanii. I wydaje się, że spokojnej już nie będzie: to porozumienie niewątpliwie ma szansę na miano nie tylko największego, ale też najbardziej kontrowersyjnego w historii relacji UE – USA.

Katarzyna Szymielewicz

Więcej na ten temat:

Fundacja Panoptykon, TTIP: konsultacje, negocjacje, kontrowersje

Instytut Globalnej Odpowiedzialności, Co powiedzieli polscy europarlamentarzyści w pierwszej debacie o TTIP

Komentarze

Pani Katarzyno - chociaż oczywiście kwestie prywatności sa na czasie i są ważne, to gdybyż w tym wszystkich chodziło tylko o to... Proszę sobie wyobrazić jak koncerny tytoniowe - dysponując takim prawem o jakim pani pisze - mogłyby postępować wobec np. podnoszenia akcyzy na papierosy czy zakazu palenia na przystankach autobusowych....

Dodaj komentarz