Wścibskie ramię państwa polskiego

Artykuł

Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny – Konstytucja RP nie mogłaby dobitniej wyrazić poglądu na to, kto z kim w świetle prawa może się w Polsce związać na dobre i na złe. W odpowiedzi na apel organizacji antydyskryminacyjnych kilka par jednopłciowych postanowiło podjąć próbę zakwestionowania takiej definicji małżeństwa na drodze prawnej. Czy to dostateczny powód, by zainteresowała się nimi prokuratura?

Zastępca prokuratora generalnego w opublikowanym 7 lutego 2017 r. liście do prokuratorów nakazał im zbierać informacje o sprawach osób tej samej płci, które próbują zalegalizować w Polsce małżeństwo zawarte za granicą, oraz przystępować w obronie małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny do spraw toczących się przed sądami. Jednak naszym zdaniem nie ma żadnego powodu, który uzasadniałby gromadzenie przez prokuratorów tak wrażliwych danych o obywatelach, a cała akcja niebezpiecznie przypomina niedopuszczalną próbę zastraszania ludzi. Dlatego dołączyliśmy się do wniosku o ocenę działania prokuratora generalnego przez Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, przygotowanego przez Kampanię Przeciw Homofobii i Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego.

Sprawa zaczęła się od powstania Koalicji na rzecz Związków Partnerskich i Równości Małżeńskiej, która powzięła sobie za cel zmianę polskiego prawa tak, by umożliwić zawieranie związków przez pary jednej płci. W tym celu członkowie koalicji – pięć par osób tej samej płci i wspierające je osoby i organizacje – chcą wyczerpać drogę prawną w Polsce i zwrócić się o pomoc do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, bo dopiero ETPC może wydać wyrok, który ma szansę (choć nie musi) wpłynąć na ich sytuację prawną w Polsce. Droga to mozolna i można było spodziewać się różnych trudności. Ale raczej nie interwencji prokuratora generalnego, którą Koalicja ocenia krótko: jako próbę zniechęcania do podejmowania zgodnych z prawem działań na rzecz równego traktowania.

Prokuratorzy mają prawo przyłączać się do postępowań sądowych – to nie ulega wątpliwości. Powinni to jednak robić jedynie w obronie praworządności, praw obywateli lub ważnego interesu społecznego. Tymczasem zastępca prokuratora generalnego jasno wskazuje w liście do prokuratorów, że dotychczasowa linia orzecznicza sądów jest spójna: jak jeden mąż odmawiają one rejestracji związków jednej płci. Dlaczego zatem prokuratorzy muszą tej zasady dodatkowo bronić? W sytuacji jednomyślności sądów cała akcja wygląda na dokładanie prokuratorom dodatkowej, zupełnie niepotrzebnej pracy. I to takiej, która poważnie narusza prawo obywateli do prywatności i rodzi obawy przed szykanami.

W swoim liście zastępca prokuratora generalnego zażądał jeszcze jednej rzeczy: „przedstawienia Departamentowi Postępowania Sądowego Prokuratury Krajowej informacji o poczynionych ustaleniach i podjętych działaniach”. To enigmatyczne zalecenie można interpretować różnie: czy prokuratorzy mają podać liczbę spraw, do których się przyłączyli? Czy może podać nazwiska? Naszym zdaniem samo zbieranie takich informacji przez prokuratorów jest niepotrzebne, a tym bardziej przekazywanie ich Prokuraturze Krajowej. Jeśli dane te miałyby obejmować również personalia osób, mielibyśmy do czynienia z niedopuszczalną wprost ingerencją władzy w prawa obywateli. I to z ręki prokuratury, która ma za zadanie stać na straży praworządności.

Anna Obem

współpraca: Małgorzata Szumańska, Anna Walkowiak

Oświadczenie Koalicji na Rzecz Związków Partnerskich i Równości Małżeńskiej ws. działań Prokuratury

Wspólne wystąpienie PTPA, KPH oraz Fundacja Panoptykon do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych w sprawie zbierania przez prokuraturę danych par jednopłciowych [PDF, 2.62 MB]

Komentarze

Myślę, że inwigilacja poszła zbyt daleko. Nie będę tu wnikać, czy związki partnerskie tej samej płci powinny być "zalegalizowane", ale wbrew Konstytucji RP jest działanie polegające na rejestracji tych osób w specjalnych rejestrach u prokuratora. Przecież wystąpili do USC, to stwierdziło, że jest to niezgodne z ustawą taką a taką i konstytucją, zakończyło sprawę i tu powinna być kropka. Wystąpią drugi raz, odwołają się, rezultat będzie taki sam, bo przecież ta para nagle nie stanie się różnopłciowa.

Poza tym związki jednopłciowe pod nazwą "związki partnerskie", gdzie partnerzy mogliby dowiadywać się o swój stan zdrowia i wspólnie rozliczać, czy wspólnie wziąć kredyt to nie jest nic aż tak strasznego chyba? I nie byłoby to niezgodne z obecną konstytucją, ponieważ nadal nie byliby małżeństwem.

Inwigilacja poszła zdecydowanie za daleko. Mimo wszystko na tym się pewnie nie skończy. Kto wydziela granicę tego jak daleko może się posunąć rząd? Jeśli nie powstrzymuje ich łamanie konstytucji to co może? Mają już narzędzia do katalogowania ludzi bazując na ich poglądach. Teraz widzimy że już to robią. Chciałbym żeby dało się coś z tym zrobić. Żeby więcej ludzi zobaczyło jakie to jest groźne.

@normalny facet: prosimy przeformułować swój komentarz tak, by nikogo nie obrażać i umieścić go jeszcze raz. Z góry dziękujemy. Dziękujemy również za poparcie patrzenia władzy na ręce.

W temacie pierwszego zdania - przeciwnie, Konstytucja *mogłaby* stanowić o tym dobitniej, ponieważ aktualnie mówi jedynie, że: "Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej". Jedyne co z tego wynika, to to że małżeństwo osób płci przeciwnej ma konstytucyjne prawo domagać się od RP ochrony i opieki, i RP ma obowiązek je im zapewnić. Nie znaczy to, że RP *nie może* takowych zapewnić małżeństwom osób tej samej płci, a już na pewno nie znaczy, że niezgodne z Konstytucją jest stworzenie takiej instytucji. Wbrew temu co pisze autorka, zdanie "Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny" nigdzie w Konstytucji się nie pojawia, choć mogłoby. Konstytucja zna jasno sformułowane zakazy, np. art. 40 "Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych" oraz definicje, np. art. 29 "Stolicą Rzeczypospolitej Polskiej jest Warszawa".
Wiem, że to nie o tym jest wpis, ale jednak nie ma co zaczynać od założenie, że pewien pogląd - bo jak widać, jest to tylko jedna interpretacja, która na pewno logicznie z interpretowanego zdania nie wynika - jest stwierdzeniem obiektywnym.

Odnosząc się do komentarza p. Anny Obem, która usunęła komentarz użytkownika "normalny facet", który pisał, że nie popiera zboczeń, ale popiera patrzenie władzy na ręce: jestem megazdziwiony, że kto jak kto, ale Pani stosuje cenzurę. Wolność wyrażania poglądów to także wolność powiedzenia w przestrzeni publicznej, że homoseksualizm to zboczenie. Nikogo komentarz nie obrażał. Użytkownik nie napisał, że homoseksualiści są tac-owacy, tylko wyraził swoją niechęć wobec homoseksualizmu. Co w tym złego? Ja uważam homoseksualizm za zboczenie, aborcję za morderstwo, pomysły inwigilacyjne PiSu za gorsze niż za Stalina, Mariusza Błaszczaka za osobę mało inteligentną, a śp. prof. Zygmunta Baumana za współuczestnika komunistycznych zbrodni. Jednocześnie nigdy nie pozwolę, by mojego znajomego homoseksualistę przy mnie obrażano, by znieważano ministra albo obrzucano wulgaryzmami osobę śp. prof. Baumana, itd.
Ostrzegacie przed wprowadzeniem cenzury przez obecny rząd w Polsce. I słusznie. Tylko czemu sami kasujecie komentarze, w którym nikt nie został obrażony. Gdzie tu logika? Gdzie szacunek dla odmiennych poglądów? Uważam, że nie można sprzeciwiać się publicznemu krytykowaniu homoseksualizmu w ten sposób, podobnie jak niektórzy radykalni protestanci w Polsce uważają (i tak głoszą), że katolicyzm to obrzydliwe wynaturzenie chrześcijaństwa.

@zażenowany: Wolność słowa jest dla nas niezmiernie ważna, a moderacją komentarzy posługujemy się z wyjątkową ostrożnością i zawsze po wewnętrznej dyskusji. Pana zdaniem tym razem użyliśmy jej niesłusznie, bo komentarz nie było dla nikogo obraźliwy. Jednak naszym zdaniem takie sformułowanie opinii jest obraźliwe i dlatego zdecydowaliśmy się ten komentarz cofnąć z publikacji.

Dodaj komentarz