Zaparkowane dane

Artykuł
Element dekoracyjny

Na co dzień członkowie naszego zespołu przyjeżdżają do biura komunikacją miejską lub na rowerach, ale od czasu do czasu zdarza się, że ktoś podjedzie samochodem. Dlatego też dość szybko zorientowaliśmy się, że przed budynkiem, w którym mieści się nasza siedziba, wymieniono parkometr. I to na taki, w którym trzeba podać numer tablic rejestracyjnych pojazdu. To zainspirowało nas, żeby sprawdzić, czy w ostatnim czasie coś się w tej sprawie zmieniło i czy ZDM dalej zbiera informacje o tym, gdzie parkują konkretne pojazdy.

Kilka lat temu na ulicach Warszawy zaczęły pojawiać się parkometry nowego typu. By zakupić bilet parkingowy, trzeba w nich wpisać numer tablic rejestracyjnych pojazdu. Problem w tym, że pojawia się on nie tylko na bilecie drukowanym przez parkometr, lecz trafia także do centralnej bazy prowadzonej przez Zarząd Dróg Miejskich. Z informacji, które otrzymaliśmy od ZDM, wynika, że dane te miały być przechowywane przez minimum 5 lat.

Dzięki dostępowi do Centralnej Ewidencji Pojazdów, ZDM jest w stanie zidentyfikować właściciela konkretnego pojazdu. Do tego, jeśli płacimy kartą miejską za parking, ma również dostęp do jej numeru. Dzięki temu instytucja ta może zorientować się, gdzie parkują konkretnie pojazdy, poznać zwyczaje i sposoby poruszania się kierowców z nich korzystających. A przecież Zarząd nie potrzebuje takich informacji, by sprawnie funkcjonować.

ZDM zupełnie ignorował problem, twierdząc, że numery tablic rejestracyjnych to nie dane osobowe, więc może je zbierać bez żadnych ograniczeń. Zaniepokojeni takim podejściem jeszcze w grudniu 2012 r. zwróciliśmy się w tej sprawie do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

W 2013 r. GIODO przeprowadził kontrolę w warszawskim ZDM i dopatrzył się szeregu nieprawidłowości. Uznał, że numery tablic rejestracyjnych to dane osobowe, ponieważ Zarząd Dróg Miejskich posiada możliwość zidentyfikowania właściciela samochodu na podstawie informacji, do których ma dostęp. ZDM powinien zatem spełnić obowiązki informacyjne wynikające z ustawy o ochronie danych osobowych wobec korzystających z parkometrów. Co więcej, nie może zbierać informacji o mandatach nałożonych przez Straż Miejską – nawet w wersji papierowej. ZDM nie zgodził się z decyzją GIODO i zaskarżył ją do sądu administracyjnego. Sąd przyznał rację GIODO, przychylając się do szerokiego rozumienia danych osobowych.

Tabliczka z informacją o administratorze danych osobowych z parkometru

Interwencja GIODO przyniosła widoczny rezultat. Na bocznych ściankach parkometrów pojawiły się informacje o tym, kto jest administratorem danych, w jakim celu dane są zbierane i komu mogą być udostępniane, prawie dostępu do treści danych i ich poprawiania, ale także o obowiązku podania danych i jego podstawie prawnej – uchwale nr XXXVI/1077/2008 Rady M.St. Warszawy z 26 czerwca 2008 r. To pozytywna zmiana, ale zasadniczego problemu nie rozwiązuje. Czy nie dałoby się skutecznie pobierać opłat za parkowanie bez zbierania danych w centralnej bazie?

Anna Walkowiak

Komentarze

W okolicy mojej pracy zamieniono wręcz parkomat starego typu na ten nowy z obowiązkiem wpisania nr rejestracyjnego. Ciekawe po co?

We Wrocławiu są podobne bankomaty. Pazerność "parkingowych" jest żenująca. Każą wprowadzać numery rejestracyjne, bo inaczej ktoś mógłby czasem odstąpić komuś niewykorzystany bilet. Skoro niewykorzystany, to dlaczego nie?

Z drugiej strony kierowca ma być jasnowidzem i z góry przewidzieć, jak długo będzie parkować. To na ogół niemożliwe, więc po prostu płaci na wszelki wypadek więcej. Oczywiście nie ma takiej opcji, by parkomat oddał pieniądze za niewykorzystany czas.

Wprowadzanie numeru jest uciążliwe dla kierowców (nie każdy zna przecież na pamięć). Ale co tam. Ważne że miasto czy spółeczka wyszarpie więcej, niżby się nominalnie należało. Bardzo ciekawie byłoby uzyskać skądś szacunki, jakiego rzędu są to kwoty i czy warte są aż takich uciążliwości?

Przepraszamy za opóźnienie w publikacji komentarzy, wynikające z ustawień nowej strony - pracujemy nad rozwiązaniem problemu

@Jacek Możesz wystąpić do urzędu miasta i miejskiej spółki z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej rocznych wpływów z opłat za parkowanie w wybranych latach, np. przed wprowadzeniem nowych parkometrów i po. Możesz również zapytać o koszt ich wprowadzenia i sposób ewaluacji ich przydatności. Chętnie zapoznamy się z odpowiedziami na takie pytania.
 

Prowadzę małą firmę usługową i dla mnie ta zmiana umożliwiła mi traktować taki dowód wpłaty właśnie z nr rejestracyjnym samochodu, jako koszt uzyskania przychodu.
Pracuję dojeżdżając dość często w różne miejsca Warszawy i czasami muszę wykupić parking za 25-30 zł dziennie (!!). Jest to dla mnie duży koszt, ale przynajmniej mogę go sobie odliczać od podatku, jeśli na bilecie mam nr pojazdu. Przecież nasze nr rejestracyjne są i tak na naszych samochodach w widocznym miejscu. Nie widzę tu żadnego problemu proszę podać konkretny przykład w czym to komu przeszkadza..?
Większym problemem dla mnie jest wysokość opłat przy wykupieniu parkingu na cały dzień..

Dodaj komentarz