Informacja czy tajemnica publiczna? Monitoring wizyjny w polskich miastach

Artykuł

Informacja publiczna bywa niekiedy strzeżona tak pilnie, że zdaje się urastać do rangi tajemnicy państwowej. Przekonaliśmy się o tym po raz kolejny, zbierając informacje na temat monitoringu wizyjnego w polskich miastach. Pierwsze częściowe wyniki przedstawimy już w najbliższy czwartek w trakcie seminarium "Kto na nas patrzy? Obywatel pod obserwacją kamer", które organizujemy we współpracy z Rzecznikiem Praw Obywatelskich i Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych.

Temat monitoringu wizyjnego jest przedmiotem naszego zainteresowania od początku działania fundacji. W ostatnich latach kamery stały się już nieodłącznym elementem polskich miast - choć nie zawsze je dostrzegamy, niekiedy o ich obecności przypominają nam ostrzegawcze tabliczki. Monitoring wciąż dynamicznie się rozwija, zaglądając w coraz to nowe miejsca. Niestety brak kompleksowej regulacji sprawia, że nie mamy kontroli nad tym, w jaki sposób wykorzystywane jest to narzędzie. O jego funkcjonowaniu wiemy wciąż niewiele. 

Właśnie dlatego postanowiliśmy zgłębić temat, wysyłając do 335 miast (wojewódzkich i powiatowych) wnioski o udostępnienie informacji publicznej. Pytaliśmy w nich między innymi o liczbę miejskich kamer monitoringu oraz o miejsca, w których są instalowane. Chcieliśmy dowiedzieć się również, jakie są koszty instalacji i funkcjonowania kamer, a także czy mieszkańcy są informowani o ich obecności. Reakcje miast były przeróżne.

Część podeszła do sprawy z wielkim zaangażowaniem, zdarzały się telefony i maile z pytaniami, wysyłanie informacji uzupełniających. Jednak nie było tak w każdym przypadku. Do 19 września, czyli dnia zakończenia zbierania materiałów do analiz – mimo prawnego obowiązku – nie odpowiedziało nam ponad 100 miast. Zdarzały się także odpowiedzi dość kuriozalne – władze Szczecina, po dłuższym zastanowieniu, odpisały nam, że miasto nie posiada systemu monitoringu, choć z informacji opublikowanych na stronie internetowej wynika coś zupełnie innego.

Zdarzało się, że władze miast przekazywały pytania innym podmiotom, np. straży miejskiej, a także podmiotom prywatnym. Otrzymaliśmy odpowiedzi m.in. od wydziałów kryzysowych, wydziałów organizacyjnych, wydziałów ochrony ludności, wydziałów informatycznych i technicznych. Sporadycznie odpowiadały kancelarie prezydentów miast i specjaliści ds. informacji publicznej oraz m.in.: biuro ds. obsługi inwestorów, administrator bezpieczeństwa informacji, rzecznik prasowy, biuro promocji, zespół ds. obsługi sieci informatycznej, kierownik biura ochrony informacji niejawnych, wydział mienia komunalnego i terenów publicznych, wydział gospodarki komunalnej i ochrony środowiska.

Problemem okazał się (już tradycyjnie) także format załączonych do wniosków ankiet. Choć przesyłaliśmy je w wersji elektronicznej z prośbą o odsyłanie ich tą samą drogą, otrzymaliśmy wiele odpowiedzi w wersji papierowej. Kilkukrotnie kontaktowały się z nami podmioty, które otrzymały ankiety od władz miast, prosząc nas o przysłanie wersji elektronicznej, ponieważ przekazano im tylko wydruki.

Choć oficjalnie zakończyliśmy zbieranie danych, wciąż spływają do nas pojedyncze odpowiedzi. Zebrane informacje będziemy szczegółowo analizować w nadchodzących tygodniach. Już w najbliższy czwartek, podczas seminarium w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, przedstawimy pierwsze, częściowe wnioski z przeprowadzonych badań. Dlatego gorąco zachęcamy do udziału w tym wydarzeniu: dla osób, które 11 października 2012 r. w godzinach 12-17 nie będą mogły osobiście pojawić się przy ul. Długiej 26 w Warszawie, na naszej stronie dostępna będzie transmisja online.

Barbara Gubernat, Małgorzata Szumańska

Dodaj komentarz