Marzenie o otwartym SKW

Artykuł

Urzędy otwarte na obywateli i ich pytania, traktujące ich jak partnerów, a nie petentów, to nie PR-owy zabieg, a realizacja zasady, zgodnie z którą Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Otwartość, budującą zaufanie do władzy, realizuje się również przez udostępnianie obywatelom informacji publicznej. Dotyczy to każdej instytucji publicznej: ministerstwa, samorządu, a nawet Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Niestety SKW trzeba do tego przekonywać w sądzie.

Sprawa Panoptykonu przeciwko SKW, którą wczoraj rozpatrywał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, nie była szczególnie skomplikowana. Panoptykon co roku prosi policję i wszystkie służby specjalne o informacje, jak często sięgają po billingi i inne dane telekomunikacyjne obywateli. Od kilku lat pytane instytucje udostępniają nam te dane, które następnie analizujemy, a wnioski wyciągnięte na ich podstawie prezentujemy opinii publicznej. Udostępniają wszyscy, prócz SKW. Dlatego zwróciliśmy się do sądu ze skargą na bezczynność szefa tej służby. Sąd przyznał nam rację: dane, o które pytamy, są informacją publiczną.

W tej sprawie głębsza, systemowa zmiana w podejściu SKW do przejrzystości i relacji z obywatelami, którą chcemy wywołać, jest równie ważna jak częstość sięgania przez tę służbę po nasze billingi i inne dane. Dzisiaj służba wszystkie nasze wnioski o udostępnienie informacji publicznej traktuje w identyczny sposób – twierdzi, że nie korzysta ze środków publicznych, a ustawa o dostępie do informacji publicznej jest niezgodna z konstytucją. I nie udostępnia nam żadnych danych. Nie ma dla niej znaczenia ani to, że podzielenie się z nami samymi informacjami statystycznymi nie będzie miało wpływu na realizację ustawowych zadań SKW, ani że pozostałe służby od lat udostępniają nam takie dane, ani że istnieje już orzecznictwo nakazujące służbom specjalnym udostępniać obywatelom informacje statystyczne na temat prowadzonej przez nie działalności.

Niezrozumiałej dla nas strategii SKW towarzyszy groteskowa postawa pełnomocniczki tej instytucji, która stwierdziła wczoraj przed sądem, że „funkcjonariusze SKW rozważają pozwanie Fundacji, bo za bardzo interesuje się ich służbą”. Znanych jest wiele przypadków nadmiernego zainteresowania służb sprawami obywateli, ale odwrócenie tej relacji i grożenie procesem w imieniu „nękanych” funkcjonariuszy nie ma precedensu. Pełnomocniczka SKW zapowiedziała również zaskarżenie niekorzystnego wyroku i dalsze działania torpedujące nasze starania o zdobycie informacji.

Instytucja publiczna nieprzestrzegająca prawa – ustawy o dostępie do informacji publicznej – i traktująca obywateli jak natrętne muchy musi liczyć się z tym, że będzie przez nich „nękana”. Kontynuowanie przez SKW strategii „zamkniętości” oznacza porażkę obu stron – służby przed sądem (który już dwukrotnie przyznał nam rację), ale też obywateli, którzy interesującą ich informację dostaną dopiero po kilku latach trudnej i czasochłonnej walki. Natomiast zmiana strategii – otwarcie służby na kontrolę obywatelską (oczywiście w uzasadnionym stopniu) – to obopólne zwycięstwo. Najwięcej może na tym zyskać zaufanie obywateli do państwa.

Wojciech Klicki

Polecamy:

Fundacja Panoptykon: Bezczynna Służba Kontrwywiadu Wojskowego

Komentarze

Ostatnio się wydało, że Dania współpracuje z USA przy podsłuchiwaniu internetu i za tę współprace miała dostać od USA sprzęt do inwigilacji sieci.

Czy dzisiaj w czasie tzw. afery taśmowej Pan Minister Sienkiewicz miałby czas (pewnie nie bo musi złapać wrednych podsłuchiwaczy) odpowiedzieć na pytanie: czy Polska współpracuje czy tez nie?

"służba /.../ twierdzi, że /.../ ustawa o dostępie do informacji publicznej jest niezgodna z konstytucją"

Przypuszczam, że odpowiedni poziom niejawności działań tejże służby uniemożliwił jej skorygowanie tego (karygodnego) błędu ustawodawcy.

Inny aspekt tej samej niejawności jest odpowiedzialny za to, że nie znalazłem wyłączenia tej służby spod jurysdykcji polskiego prawa. Brak jest też jednoznacznej wykładni, na podstawie której urzędnik tejże służby, odziany w mundur (choć czasami w cywilne trykoty) ma prawo interpretować prawo "wedle uznania". Oczywiście własnego. I niejawnego.

A nieświadome(?!) sądy wydają orzeczenia wbrew interesom "państwa" (służb). Zgroza...

Ukłony dla FP (i wszystkim podobnym) - J.

Dodaj komentarz