Minister Cichocki: będziemy uzasadniać, dlaczego retencja danych jest niezbędna. Ciąg dalszy rozmów z rządem

Artykuł

W ramach trwających od kwietnia rozmów z rządem na temat regulacji Internetu, udało się wreszcie poruszyć temat kluczowy dla Panoptykonu i budzący silne reakcje w debacie publicznej: retencji danych telekomunikacyjnych. Retencja danych była głównym tematem czwartego spotkania z Ministrem Bonim i „stroną rządową”, które odbyło się 23 maja. Do rozmowy został zaproszony Minister Jacek Cichocki - prawdopodobnie najbardziej kompetentna osoba do przedstawienia aktualnego stanowiska rządu w sprawie retencji i zdania relacji z toczących się prac nad opracowaniem nowych przepisów.

Minister Cichocki jeszcze w marcu - w reakcji na wystąpienie generalne Rzecznik Praw Obywatelskich zapowiedział powołanie specjalnego zespołu przy Kolegium ds. Służb Specjalnych, którego zadaniem będzie wypracowanie rozwiązań prawnych zapewniających ściślejszą kontrolę nad działaniami służb sięgających po dane telekomunikacyjne. Zespół rzeczywiście rozpoczął prace, choć - jeśli oceniać to na podstawie relacji Ministra - nie zaproponował jeszcze konkretnych rozwiązań dla sygnalizowanych przez nas problemów.

Minister Cichocki raz jeszcze przedstawił i zinterpretował wyniki swojej analizy w zakresie tego, jakie służby i w jakim zakresie korzystają z danych telekomunikacyjnych. Interpretacja Ministra jest w ogólnym zarysie zbieżna z naszymi refleksjami: istniejąca sytuacja, w której służby i policja nie są rozliczane z tego, jak korzystają z danych telekomunikacyjnych, jest niedopuszczalna. Trzeba koniecznie stworzyć skuteczne mechanizmy kontroli i ograniczyć dowolność działań operacyjnych. Pozostaje oczywiście najtrudniejszy etap: wymyślenie i wdrożenie takiego skutecznego mechanizmu kontroli. W tej kwestii nie padły jeszcze konkretne propozycje, choć Minister Cichocki szczegółowo przedstawił wszystkie trudności, z jakimi będzie się musiał zmierzyć. W naszej opinii działania operacyjne służb powinny być poddane zarówno kontroli sądowej (np. następcza zgoda na uzyskanie dostępu do billingów), jak i nadzorowi Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (w odniesieniu do celów, zakresu i czasu przetwarzania danych).

Minister Cichocki nie odniósł się do kwestii kosztów retencji danych i pytania, kto powinien je ponosić - operatorzy czy korzystające z danych służby? Tym tematem zespół ekspertów ma się dopiero zająć. Tymczasem: i biznes, i organizacje społeczne są przekonane, że przerzucenie przynajmniej części kosztów, jakie w tym momencie ponoszą operatorzy, na służby i inne organy korzystające z retencji, to dobry pomysł. Z perspektywy społecznej przede wszystkim dlatego, że obowiązek ponoszenia kosztów zapytań o dane z całą pewnością wymusi na służbach większą samokontrolę i refleksję nad tym, jakie dane są im rzeczywiście niezbędne w pracy operacyjnej. Prezes PIIT Wacław Iszkowski, dla zobrazowania skali problemu, podał przykładowe koszty retencji, jakie ponosi niewielki operator w Polsce -  7 milionów złotych na wdrożenie systemu, pół miliona na koszty jego obsługi rocznie. W przypadku dużego operatora, jak np. TP SA, te kwoty trzeba pomnożyć kilkanaście razy. Niewątpliwie nie są to sumy bagatelne.

Usłyszeliśmy też dość niepokojącą deklarację, że eksperci pracujący nad nowymi rozwiązaniami nie rozważają  możliwości rezygnacji z obowiązkowej retencji danych i przyjęcia alternatywnego modelu zamrażania danych. Minister Cichocki podkreślał, że z dotychczasowych analiz, jakie prowadził, wynika, że tylko obowiązkowa retencja da służbom pewność co do tego, jakie dane mogą uzyskać od operatorów i ile mają na to czasu. My natomiast podkreślaliśmy, że takie stwierdzenie nie wystarczy. Jeśli rząd zdecyduje się na utrzymanie obowiązku retencji danych telekomunikacyjnych, to również rząd musi udowodnić nam, obywatelom, że takie ograniczenie prywatności jest rzeczywiście niezbędne dla skutecznego ścigania przestępców.

Nikt w tej dyskusji nie neguje, że wygodny dostęp do danych telekomunikacyjnych jest w pracy służb przydatny. Jednak, zgodnie z zasadami demokratycznego państwa prawnego, ograniczenie konstytucyjnych wolności jest dopuszczalne tylko wówczas, gdy jest niezbędne i proporcjonalne do realizowanego celu. Minister Cichocki zgodził się z tą linią rozumowania i obiecał, że podejmie wysiłek uzasadnienia, dlaczego retencja danych jest instrumentem niezbędnym w walce z poważną przestępczością. To ważne, że w tej fundamentalnej kwestii udało nam się dojść do porozumienia. Minister obiecał również, że propozycja wypracowana przez jego zespół zostanie nam przekazana na piśmie, żeby ułatwić przygotowanie do debaty, jaka nas niewątpliwie czeka.

W dyskusji pojawiła się również delikatna kwestia zastosowania retencji danych telekomunikacyjnych do Internetu. Obecnie obowiązujące prawo przewiduje zatrzymywanie także danych o komunikacji, która odbywa się w Internecie, przez "dostawców powszechnie dostępnych usług telekomunikacyjnych". A więc obowiązek zatrzymywania danych dotyczy firm telekomunikacyjnych, które świadczą usługę dostępu do Internetu, natomiast już nie firm dostarczających konkretne usługi oparte na Internecie (pocztę elektroniczną, wyszukiwarki, przeglądarki itp.). Z praktyki wiemy, że w Polsce implementacja tych przepisów jest dość niespójna - nie wiadomo, kto i co dokładnie zbiera, ani co zbierać powinien.

Zastosowanie retencji do Internetu wymaga poważnej debaty także dlatego, że rynek usług internetowych będzie się nadal dynamicznie zmieniał. Jeśli nie chcemy obudzić się w  świecie, w którym każdy nasz ruch - nie tylko w sieci, ale także w "realu" (dzięki geolokalizacji naszych urządzeń przenośnych) - będzie rejestrowany, już dziś powinniśmy się zastanowić nad sensownymi ograniczeniami w gromadzeniu danych. Ten temat również nie był jeszcze przedmiotem refleksji w zespole Ministra Cichockiego. Czekamy zatem na ciąg dalszy rozmowy o retencji. Ten temat będzie z pewnością poruszony na kolejnym spotkaniu z Premierem, zapowiedzianym na 28 czerwca.

Więcej na temat rozmów z rządem dot. regulacji Internetu:

Kolejny etap rozmów z rządem: drążymy problem powtórnego wykorzystania informacji publicznej

Trzecie podejście do regulacji Internetu: maraton spotkań z przedstwicielami rządu

Ruszyły spotkania robocze z rządem – na pierwszy ogień poszło „powtórne wykorzystanie informacji”

Dodaj komentarz