Ustawa hazardowa: „cywilizowane” blokowanie?

Artykuł

W zeszłym tygodniu opublikowaliśmy nasze uwagi dotyczące pomysłu blokowania stron internetowych przewidzianego w projekcie nowelizacji ustawy hazardowej. Resort finansów wprowadził poprawki, które łagodzą najbardziej restrykcyjne propozycje. Blokowanie jednak wciąż wzbudza zastrzeżenia ze względu na zagrożenie cenzurą prewencyjną w sieci.

Ministerstwo Finansów w maju tego roku wróciło do starego już pomysłu blokowania stron internetowych związanych z nielegalnymi usługami hazardowymi. Propozycja ta jest bardzo kontrowersyjna. Już samo stworzenie machiny filtrującej i blokującej dostęp do określonych treści w Internecie jest groźne. Co więcej, proponowane przepisy były sformułowane bardzo ogólnikowo – przyznawały przy tym administracji prawo do arbitralnego podejmowania decyzji, bez realnej kontroli sądu. Pomimo tak istotnych zastrzeżeń rząd nie zdecydował się na przeprowadzenie szerokich konsultacji społecznych, odpowiadających wadze sprawy.

Do resortu finansów musiały jednak dotrzeć krytyczne głosy, ponieważ jeszcze w zeszłym tygodniu opublikowano nową wersję projektu. Do pewnego stopnia łagodzi ona najbardziej kontrowersyjne propozycje i precyzuje ogólnikowe przepisy. Co się zmieniło w nowym projekcie? Przede wszystkim uszczegółowiono, co tak naprawdę ma być blokowane. Otóż będą to „nazwy domen internetowych wykorzystywanych do urządzania gier hazardowych bez koncesji, zezwolenia lub dokonania zgłoszenia otrzymanego przez ustawę i kierowanych do usługobiorców na terytorium RP”. To na pewno zmiana idąca w dobrym kierunku, która uniemożliwi rozszerzającą interpretację przepisów. Wiemy też, że blokowane będą nazwy domen, a nie np. numery IP.

Nowy projekt uwzględnia także – choć do pewnego stopnia – postulaty wprowadzenia realnej kontroli sądowej. Wpisu do rejestru blokowanych stron będzie wciąż dokonywał minister finansów. Realnie obowiązek blokowania ciążyć będzie na przedsiębiorstwach telekomunikacyjnych. Zobowiązano je do utrudniania dostępu do konkretnej strony w ciągu 48 godzin. Jednak właściciele zablokowanych domen czy operatorzy będą mieli prawo wniesienia sprzeciwu wobec samego wpisu. Sprzeciw ma być rozpatrywany przez resort finansów, a od podjętej na skutek jego rozpatrzenia decyzji będzie można się odwołać do sądu administracyjnego. Taka konstrukcja jest na pewno lepsza od fikcyjnej kontroli, którą proponowano w poprzedniej wersji projektu. Sądy odgrywają w niej realną rolę. Wciąż jednak uważamy, że to zgoda sądu powinna być podstawą wpisu do rejestru i poprzedzać blokowanie konkretnej domeny. Taki „bezpiecznik” w sposób zdecydowany ograniczyłby jakiekolwiek nadużycia ze strony administracji.

Na uwagę zasługuje również zmiana w… nazwie rejestru blokowanych stron. Zamiast „Rejestru Niedozwolonych Stron” resort finansów proponuje „Rejestr Domen Służących do Oferowania Gier Hazardowych Niezgodnie z Ustawą”. To nie tylko zmiana symboliczna. Mamy wrażenie, że resort finansów chce przez nią pokazać, że czarna lista stron będzie dotyczyła – tylko i wyłącznie – stron oferujących nielegalny hazard, a nie innych treści.

To „cywilizowanie” projektu dotyczącego blokowania nie zmienia jednak naszej oceny tej konkretnej metody walki z nielegalnymi treściami w Internecie. Przede wszystkim blokowanie samo w sobie może okazać się nieskuteczne. Z jednej strony można je łatwo ominąć, np. poprzez zastosowanie sieci TOR przez użytkownika lub manipulowanie adresem domeny przez jej właściciela. Z drugiej – blokada może wiązać się z błędami. W jej zakres mogą wpadać np. strony, które nie zawierają żadnych niedozwolonych treści. Odwrotną sytuacją jest przypadek, kiedy strona zawierająca nielegalne treści wymyka się blokowaniu. Ponadto igranie z blokowaniem można przyrównać do zabawy zapałkami. Z pozoru niewinne – może przerodzić się w pożar, który trudno będzie ugasić. Gdy raz stworzy się infrastrukturę filtrującą i blokującą, niełatwo będzie przezwyciężyć pokusę dodania kolejnych treści do katalogu blokowanych stron.

 

Jędrzej Niklas

Opinia Fundacji Panoptykon dotycząca projektu ustawy o grach hazardowych [PDF]

 

Więcej na temat blokowania sieci

Komentarze

No cóż, mimo wszystko jest to pozytywna zmiana, jeżeli już Państwo zdecydowało się na ograniczenie liczby legalnych bukmacherów w Polsce. Ostatnie lata od 2009 roku pokazały, że mnóstwo osób łamało przepisy, a wielu z nich, nieświadomie. Czytałem na ten temat na stronie poświęconej nowelizacji: http://www.bukmachers.pl/nowa-ustawa-hazardowa-2017. Teraz przynajmniej ktoś nieznający prawa nie złamie przepisów ustawy. Natomiast osoby celowo naginające przepisy... no cóż, to już ich własne ryzyko.

Dodaj komentarz