Widmo reformy krąży nad służbami

Artykuł

Niemal miesiąc temu Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że brak zewnętrznej kontroli nad sięganiem przez służby po billingi i inne dane telekomunikacyjne narusza konstytucję. Czekając na pisemne uzasadnienie wyroku, zastanawialiśmy się, jak ustawodawca wykona ten wyrok – jakiego rodzaju mechanizmy kontroli stworzy i czy rozwiąże przy tym inne kwestie, np. czy ograniczy katalog spraw, w związku z którymi można sięgać po dane. Z najnowszego raportu NIK, stwierdzającego słabość cywilnej kontroli nad służbami, wynika, że reforma służb musi mieć jednak znacznie szerszy zakres. Tymczasem, po wczorajszym posiedzeniu sejmowych komisji spraw wewnętrznych i komisji ds. służb specjalnych, rodzi się nowe pytanie – nie o treść, ale o formę koniecznych zmian. Istnieje bowiem obawa, że reforma zostanie przeprowadzona „na szybko” i bez udziału organizacji społecznych. Źródłem problemów może stać się rządowy projekt ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

W opublikowanym we wtorek raporcie Najwyższa Izby Kontroli stwierdziła, że nadzór nad służbami specjalnymi mocno kuleje. Premier, który teoretycznie ma go sprawować, nie ma ku temu wystarczających narzędzi. Jak stwierdziła Izba, obecny stan prawny powoduje, że „w wielu obszarach służby specjalne, pozbawione zewnętrznego cywilnego nadzoru, kontrolują same siebie”. Częściową odpowiedzią na ten problem ma być skierowany w kwietniu do sejmu rządowy projekt ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zakłada on przeniesienie nadzoru nad Agencją w ręce ministra spraw wewnętrznych. Miejsce Kolegium do Spraw Służb Specjalnych miałby zająć natomiast Komitet Rady Ministrów ds. Bezpieczeństwa Państwa, którego zadaniem byłaby koordynacja działań służb. Są to jednak zmiany instytucjonalne, które – mimo że istotne z perspektywy funkcjonowania służb – nie mają bezpośredniego przełożenia na ochronę praw człowieka.

Zgodnie z projektem ABW ma prowadzić „wykaz osób mogących mieć związek z przestępstwami o charakterze terrorystycznym”. Nie wiadomo jednak, jakie będą konsekwencje znalezienia się na tej liście.

A z nimi projekt ustawy o ABW jest mocno na bakier. Nasze uwagi, które składaliśmy na etapie konsultacji społecznych projektu rządowego, wciąż są aktualne. Bardzo niepokoi nas zobowiązanie ABW do prowadzenia „wykazu osób mogących mieć związek z przestępstwami o charakterze terrorystycznym” – na taką listę mają trafiać np. osoby zaangażowane w propagowanie wiedzy na temat konstruowania ładunków wybuchowych. Projekt nie precyzuje natomiast, jakie będą konsekwencje wpisania do wykazu. Doświadczenia międzynarodowe wskazują, że zwykle nie kończy się to niczym dobrym.

Inną propozycją jest drastyczne osłabienie ochrony praw cudzoziemców: według obowiązujących przepisów prowadzenie kontroli operacyjnej, czyli np. założenie podsłuchu, wymaga uzyskania zgody sądu. Tymczasem zgodnie z projektem do podsłuchiwania cudzoziemców ma wystarczyć… zarządzenie Szefa ABW. Nasza konstytucja, w przeciwieństwie do amerykańskiej, przyznaje każdemu, nie tylko obywatelom, prawo do prywatności. Dlatego nie widzimy podstaw do takiego różnicowania standardów ochrony.

Problemów związanych z ustawą jest więcej – choćby swobodny dostęp ABW do danych osobowych i brak obowiązku niszczenia pobranych danych telekomunikacyjnych.

Projekt ustawy o ABW w sejmie trafił do komisji spraw wewnętrznych i komisji ds. służb specjalnych. Powołały one specjalną podkomisję, której zadaniem było pochylenie się nad projektem. Jak się jednak okazało, na posiedzenie podkomisji nie mieli wstępu przedstawiciele organizacji społecznych (w tym my), a przyjęcie liczącego 247 artykułów projektu było iście ekspresowe – zajęło podkomisji niecałą godzinę. Wczoraj nad sprawozdaniem podkomisji miały pracować połączone komisje. Jednak ostatecznie posłowie zdecydowali, że projekt wróci do podkomisji, która ma przygotować zmiany w projekcie, które uwzględnią wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

Co w tym niepokojącego? Prace w sejmie zasadniczo różnią się od tych na etapie rządowym – komisje nie przeprowadzają konsultacji społecznych, a więc organizacje pozarządowe często nie mają nawet szansy wypowiedzieć się na piśmie w sprawie poselskich pomysłów. Co gorsza, w tej chwili nie jest jasne, kto weźmie na siebie odpowiedzialność za pełne wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ma już przygotowany projekt ustawy powołującej Komisję Kontroli Służb Specjalnych. Naszym zdaniem sprawowana przez nią kontrola – o ile ustawa nie doprecyzuje jej zasad działania i nie przyzna odpowiedniego budżetu – będzie fikcją. Całe zamieszanie związane z raportem NIK i wyrokiem Trybunału skończy się prawdopodobnie wyciągnięciem z szafy tego projektu. Jednak skala problemów związanych z działalnością polskich służb, chociażby niejasności wokół ich współpracy ze służbami amerykańskimi w zakresie masowej inwigilacji czy więzień CIA, jest już tak duża, że kosmetyczne zmiany nie wystarczą.

Niestety, ani Trybunał Konstytucyjny, ani Najwyższa Izba Kontroli nie mogą wymusić na rządzie zmian ograniczających samowolę służb. Czy mimo to rząd podejmie wyzwanie?

Wojciech Klicki

Więcej na ten temat:

Gazeta Wyborcza, Wciąż jest problem z gromadzeniem i udostępnianiem danych (komentarz Katarzyny Szymielewicz)

Dodaj komentarz