Wnioski z kontroli obywatelskiej: Policja nadużywa i tak szerokich kompetencji

Artykuł
Element dekoracyjny

Policja łamie prawo, pobierając billingi obywateli w sprawach o przestępstwa skarbowe i wykroczenia – ustaliła Fundacja Panoptykon. O nadużyciach Komendant Główny Policji dowiedział się od… nas. Ta sprawa dobitnie pokazuje, że niezależna, obywatelska kontrola nad aktywnością służb oraz większa przejrzystość ich działania jest niezbędna. Ważną rolę do odegrania mają też niezależne media i silne organizacje strażnicze, które konsekwentnie patrzą na ręce każdej władzy i piętnują nadużycia.

Mimo że ostanie zmiany w przepisach regulujących dostęp służb do danych telekomunikacyjnych i internetowych, ogromnie zawęziły dostęp obywateli do informacji o aktywności służb na tym polu, Fundacji Panoptykon udało się od niektórych komend policji i sądów uzyskać szczątkowe informacje. I już to pozwoliło stwierdzić, że dochodzi do nieprawidłowości. Policjanci regularnie sięgają po billingi w sprawach dotyczących przestępstw skarbowych i wykroczeń, do czego nie mają prawa. Zwróciliśmy się z wystąpieniem w tej sprawie do Komendanta Głównego Policji. Liczyliśmy, że odpowie na nasze zarzuty i wdroży środki zaradcze. I jest jeszcze na to szansa – co prawda odpisał, że dopiero od nas dowiedział się o nieprawidłowościach, ale sprawą ma się zająć Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji.

Komendant Główny Policji dopiero od nas dowiedział się o nieprawidłowościach. Sprawą ma się zająć Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji.

Panoptykon od lat krytykuje zbyt szerokie uprawnienia służb w zakresie sięgania po informacje o obywatelach i niedostateczny mechanizm kontroli nad ich wykorzystywaniem. Dane telekomuni­kacyjne i internetowe to niezwykle bogate źródło wiedzy o codziennej aktywności każdego obywatela i obywatelki. Do kogo należy dany numer, z kim ta osoba się kontaktuje, gdzie bywa i z kim, co robi w Internecie – to podstawowe informacje, jakie można z nich wyczytać.

W 2016 r. weszła w życie tzw. ustawa inwigilacyjna, która pozwala służbom na jeszcze więcej i przy jeszcze mniejszej przejrzystości. Już na etapie jej projektowania apelowaliśmy o prawo informacji dla obywateli po zakończeniu inwigilacji oraz stworzenie silnego, niezależnego mechanizmu kontroli nad tym, jak służby korzystają z danych telekomunikacyjnych i internetowych. Bo dostęp do nich jest w Polsce zbyt łatwy, a obecny model kontroli to za mało, by zagwarantować poszanowanie praw i wolności. Niestety nasze obawy się sprawdziły.

Dostęp do danych telekomunikacyjnych i internetowych w Polsce jest zbyt łatwy, a obecny model kontroli nie gwarantuje poszanowania praw i wolności.

Służby mają służyć obywatelom. Tymczasem zazdrośnie strzegą informacji o swoich działaniach. Czyżby miały coś do ukrycia? Zdobyte przez nas z wielkim trudem informacje pokazują, że najwyraźniej tak. Pytanie, jaką strategię przyjmą przyłapane na gorącym uczynku władze: zapewnią obywatelom prawo do informacji i nie­zależną kontrolę nad działaniami służb? Czy też zmienią przepisy w taki sposób, żeby wolno było im już absolutnie wszystko?

Panoptykon na pewno nie odpuści i będzie walczył zarówno o informacje o działa­niach służb, jak i o zmianę przepisów na takie, które wezmą w karby nadmierny apetyt państwa na informacje o obywatelach. Każdy, kto chce nam w tym pomóc, może wesprzeć Panoptykon 1% swojego podatku lub przekazać darowiznę na konto Fundacji nr 43 1440 1101 0000 0000 1044 6058.

Chcesz się dowiedzieć więcej? Polecamy nasz raport specjalny: Rok z ustawą inwigilacyjną

Komentarze

Jak to co zrobią - "uszczelnią" prawo, tak by fundacja Panoptykon nie mogła pytać o tą informację publiczną lub aby można było jej łatwo odmówić. Najgorsze jest to, że większość ludzi jest tak głupia, że codzienie słyszę "ale ja nie mam nic do ukrycia". Jednak hasłem do poczty e-mail już tak łatwo się nie dzielą, jak wypowiadają te słowa.

Dzięki za podjęcie działań i wysiłek włożony w przeprowadzenie obywatelskiej kontroli. Czy publikujecie gdzieś może waszą korespondencję z Policją? Znalazłem tylko wystąpienie do Komendanta Głównego Policji (może podlinkujcie w tym artykule?), a ciekawi mnie treść Waszego zapytania i odpowiedzi poszczególmnych jednostek. A swoją droga - dlaczego uważacie, że dane retencyjne nie moga być wykorzystywane w sprawach o przestępstwa skarbowe? W polskim prawie karnym nie ma ustawowej definicji przestępstwa, a pojęcie to w doktrynie definiowane jest szeroko i nie ogranicza się do czynów ujętych w kodeksie karnym. Jeżeli miałbym wyrokować w tej sprawie, to założyłbym raczej, że upoważnienie zawarte w art. 20c ust. 1 ustawy o Policji obejmuje również przestępstwa skarbowe. Wydaje mi się, że kwestia ta nie powinna budzić wątpliwości już na etapie stosowania wykładni językowej (na tej samej zasadzie, na jakiej samochody ciężarowe są samochodami). Ale moze coś przegapiłem?

Boję się, że reakcją na protesty będzie inicjatywa ministra Błaszczaka z celem takiej zmiany przepisów, by policja mogła pobierać dane w każdej sprawie, także przy wykroczeniach.

@Misiek

Wnioski o udostępnienie informacji publicznej oraz odpowiedzi, jakie otrzymujemy publikujemy na stronie: https://crm.panoptykon.org/wnioski-o-dip , natomiast korespondencję w tej sprawie z Komendą Główną Policji (w tym jej odpowiedź) można znaleźć w tekście - dodałem odpowiednie linki.

Z przestępstwami skarbowymi zwracamy uwagę, że nie ma w ustawie wprost uprawnienia do pozyskiwania danych w takich sprawach. A np. w ustawie o Krajowej Administracji Skarbowej jest. Z przestępstwami skarbowymi jest moim zdaniem inna sytuacja, niż z przestępstwami np. z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Widać to w całym systemie prawnym, gdzie w wielu miejscach ustawodawca je wyróżnia, choćby w samej ustawie o policji. Dla przykładu: zgodnie z art. 25 ustawy służbę w policji może pełnić obywatel polski (...), który nie był skazany prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe". Dlatego opierając się na założeniu racjonalnego ustawodawcy należy przyjąć, że są to odrębne kategorie. Oczywiście można w tej sprawie przyjąć inną interpretację, jednak moim zdaniem - jako że poruszamy się na gruncie szeroko rozumianego prawa karnego - nie może to być wykładnia rozszerzająca. Stąd nasza teza. [nie wspominam tu o wykroczeniach, bo to nie budzi wątpliwości]

@Agnieszka

Zdajemy sobie sprawę z takiego ryzyka...

 

Dzięki za szybką reakcję i dodanie linków. Bardzo ciekawa lektura. Na marginesie - brawo dla KWP w Opolu (za rzeczową analizę i solidne uzasadnienie decyzji i to w ustawowym terminie 14 dni).
Co do przestępstw i przestępstw skarbowych - zastosowanie tego terminu w art. 114 ust. 1 ustawy o KAS wynika z ograniczonej właściwości rzeczowej KAS, którą zdefiniowano w art. 2. Nie ma tu analogii z ustawą o Policji. Natomiast przykład z art. 25 ustawy o Policji rzeczywiście wydaje się trafny i może uzasadnić potrzebę zastosowania wykładni systemowej. W dobrze pojętym interesie policji leży rozstrzygnięcie tej niejasności interpretacyjnej. Boję się mysleć, co mogłoby się stać z postepowaniem w sprawie karno-skarbowej, gdzie dowodami są dane retencyjne pozyskane przez Policję, gdyby sąd podzielił Pana interpretację. Proszę jednak zauważyć, że stosując ją konsekwentnie musielibyśmy odmówić policji kompetencji do scigania przestępstw skarbowych w ogóle (nie ma ich wymienionych w art. 1 ust. 1 ustawy o Policji). Stałoby to w sprzeczności z treścią innych artykułów (np. art. 19 ust. 1 pkt. 4 i 4a). Dlatego raczej skłaniałbym się ku tezie, że ustawodawca "przeregulował" art. 25 dodając w nim przestępstwa skarbowe.
W powyższym kontekście początkowe słowa artykułu (Policja łamie prawo) wydają mi się jednak trochę na wyrost. Nie miejmy pretensji do Policji, że musi stosować niejasne prawo. Winiłbym raczej praktykę legislacyjną :)
Pełna zgoda co do wykroczeń.

@Misiek, jak wspominałem - zdaję sobie sprawę, że różnie można interpretować zasadność uzyskiwania przez Policję dostępu do danych w kontekście przestępstw skarbowych. Dlatego stanowcze stwierdzenia dotyczące łamania prawa dotyczą przede wszystkim wykroczeń.

Dzięki za merytoryczną dyskusję:)

"Jak ktoś jest uczciwy i nie ma nic do ukrycia to nie musi się bać "kompetencji Policji"

Po pierwsze, policjant jest podwładnym swego komendanta, a ci są dyspozycyjni wobec lokalnych i krajowych polityków. Tak było i za poprzedniej władzy, i za obecnej. Nota bene, za obecnej władzy to chociaż o tyle jest lepiej, że kibiców i pseudokibiców policja nie torturuje i zeznań biciem nie wymusza...

Po drugie: nawet gdyby wszyscy policjanci byli krystalicznie uczciwi, to gromadzenie tylu informacji "na zapas" (wszystkie miejsca pobytu każdego mieszkańca Polski przez ostatnie 12 miesięcy - przy założeniu, że nosi ze sobą telefon komórkowy - oraz adresy wszystkich odwiedzonych przezeń stron internetowych) i pobieranie ich przez funkcjonariuszy (i to nie tylko przy poszukiwaniu osób zaginionych czy w już wszczętych postępowaniach, ale także w celach prewencyjnych!) już samo w sobie jest wysoce niewłaściwe, bo traktuje wszystkich jak przestępców, których trzeba nieustannie śledzić.

Po trzecie, postawiona w cytacie teza "[uczciwa osoba] nie musi się bać kompetencji policji" jest niesprawdzalna, bo o pobraniu metadanych telefonicznych i internetowych dana osoba nie wie i nigdy się nie dowie, chyba że policja/prokurator powoła się na nie w czasie ewentualnego procesu. Za to o nielegalnym pobraniu danych nie dowie się na pewno. Jeśli się mylę, to niech mnie ktoś z prawników raczy poprawić w komentarzu.

Po czwarte, każdy uczciwy ma prawo mieć "coś" do ukrycia. I właśnie dlatego w oknach są żaluzje, rolety, firany i zasłony, a ściany budynków mieszkalnych są nieprzezroczyste. Na tym polega prywatność. Nie jesteśmy zwierzętami w chlewie, tylko ludźmi we własnych domach. I dopóki nie dopuszczamy się czynów zabronionych, to wara komukolwiek (w tym służbom) od tego, jakie portale sobie czytujemy w Internecie w zaciszu domowego ogniska.

I wreszcie - zacytowaną tezę można zgrabnie odwrócić: "Jeśli ktoś jest uczciwy, to policji nic do jego życia prywatnego i niech przestanie go inwigilować na zapas".

Dodaj komentarz