Jak „osiodłać Pegaza”?

Artykuł

Jak ograniczyć samowolę służb specjalnych w dobie ich rosnących uprawnień i możliwości, jakie dają nowe technologie? Odpowiedzią powinno być powołanie niezależnego organu kontrolnego i przyznanie jednostce prawa do informacji, że była przedmiotem zainteresowania służb. To postulaty przedstawione w raporcie Osiodłać Pegaza przez grupę ekspertów pracujących pod egidą Rzecznika Praw Obywatelskich.

Edward Snowden stwierdził niedawno, że „ludzie wprawdzie są coraz bardziej świadomi inwigilacji, ale czują się coraz bardziej bezsilni”. Także w Polsce trudno o optymizm, choćby w kontekście pojawiających się ostatnio informacji o wykorzystaniu przez CBA programu Pegasus. Wszelkie dostępne analizy wskazują, że kontrola sądów nad niejawnymi działaniami służb jest fragmentaryczna (o większości działań sądy nawet nie wiedzą) i iluzoryczna (jeśli służby muszą pozyskać zgodę sądu na niektóre działania, to i tak nie ma realnych narzędzi i czasu, by przyjrzeć się sprawie). Skala tych problemów w Polsce jest jednak znacznie większa niż w innych państwach europejskich.

Pod egidą RPO zebrała się grupa osób, która zajmuje się tematem służb z rozmaitych perspektyw: byli funkcjonariusze, osoby odpowiedzialne za kierowanie służbami, przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości i obrońcy praw człowieka. Poza ekspercką wiedzą połączyła ich także krytyczna diagnoza aktualnej sytuacji. Po kilku miesiącach pracy przedstawili raport Osiodłać Pegaza. Ich postulaty opierają się na dwóch filarach: powołaniu niezależnego organu kontrolnego i przyznaniu jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania służb.

Niezależny organ – niezbędne minimum

Cykliczne kontrole działalności służb – zasadności i legalności prowadzonych działań operacyjnych, dostęp do informacji na temat wydatków z funduszu operacyjnego, w tym zakupionego oprogramowania, ale też rozpatrywanie skarg obywateli obawiających się, że są inwigilowani – to najważniejsze zadania organu kontrolnego, którego powołanie postulują autorzy raportu. Takie instytucje funkcjonują w większości państw członkowskich.

Niezależna instytucja kontrolująca służby mogłaby swoim autorytetem przecinać powracające dyskusje o sprawdzaniu dziennikarzy i polityków czy masowej inwigilacji Polaków.

Kluczowe dla skuteczności instytucji byłoby zagwarantowanie jej niezależności. Zgodnie z projektem organ składałby się z 6 członków wybieranych przez Sejm na 6-letnią kadencję (połowa składu zmieniana co 3 lata), jego członkami nie mogliby być byli funkcjonariusze służb czy politycy, a prawo do wskazywania kandydatów miałyby nieliczne instytucje (m.in. RPO).

W kontrolowaniu służb kompetencje nowej instytucji byłyby nieograniczone: miałaby ona możliwość sprawdzenia każdego działania każdej służby specjalnej i policyjnej. O efektach prac – w możliwie najszerszym zakresie – informowałaby opinię publiczną.

Prawo do informacji

Drugim filarem propozycji jest nałożenie na służby obowiązku informowania osoby inwigilowanej o tym fakcie. 12 miesięcy po zakończeniu podsłuchu czy po pobraniu bilingu osoba zainteresowana powinna zostać o tym poinformowana. Analogiczne rozwiązania działają chociażby u naszych zachodnich sąsiadów. Dzięki tej informacji podsłuchiwany będzie mógł np. poskarżyć się do sądu na bezpodstawne naruszanie jego prywatności. Ale co najważniejsze: konieczność poinformowania osoby zainteresowanej wzbudzi wśród funkcjonariuszy poczucie, że nie wszystko im wolno, bo prędzej czy później ktoś się o tym dowie, co może wiązać się z problemami.

Zaufanie

Osiodłać Pegaza zawiera również szereg innych propozycji, np. uchylenia przepisów ustawy antyterrorystycznej radykalnie ograniczających prawa cudzoziemców. W dyskusji nad wprowadzeniem kontroli nad służbami nie chodzi jednak wyłącznie o przeciwdziałanie nadużyciom. Problem tkwi jeszcze głębiej: na szali jest bowiem zaufanie do służb. W czasach gorących debat publicznych i oskarżeń (abstrahując na chwilę od ich zasadności) o polityczne wykorzystywanie służb stworzenie instytucji, która mocą swojego autorytetu będzie mogła przecinać rozmaite spekulacje, jest na wagę złota. Trudno bowiem nie odnieść wrażenia, że Polki i Polacy z coraz mniejszym zaufaniem podchodzą do państwa i jego instytucji. Jest to problem także z perspektywy samych służb, które – w dobrze rozumianym interesie publicznym – powinny cieszyć się poparciem społecznym.

Oczywiście autorzy Osiodłać Pegaza mają świadomość aktualnych realiów politycznych i tego, że trudno będzie przekonać rządzących do takiego samoograniczenia. Ale wyszli z założenia, że należy zaproponować rozwiązanie, które będzie czymś więcej niż ustawicznym narzekaniem na „permanentną inwigilację”. Zmiana świata zaczyna się od stworzenia idei, jak to zrobić.

Cały dokument pt. Osiodłać Pegaza

Wojciech Klicki (współautor dokumentu)

Pomóż nam kontrolować kontrolujących. Wpłać darowniznę na konto Fundacji Panoptykon

Komentarze

> Kluczowe dla skuteczności instytucji byłoby zagwarantowanie jej niezależności

A jak to zrobić, skoro służby powiedzą że nie będą gadać z nikim kto nie ma certyfikatu dostępu do informacji niejawnych? A certyfikat wydaje kto? Ano służby właśnie. xD
I tyle z niezależności.

Nawiasem mówiąc: naprawdę udało się Wam znaleźć byłych lub obecnych funkcjonariuszy służb którzy potrafią zdobyć się na stwierdzenie, że służby za dużo mogły i za dużo mogą? Czy może po prostu krtykują działania rządu PiS, a gdy były nadużycia w służbach za PO to milczeli??

@Anonim

- kwestia dostępu do informacji niejawnych wydawanego kontrolerom przez kontrolujących była tematem naszego długiego namysłu. Ale wydaje mi się, że znaleźliśmy optymalne rozwiązanie: certyfikaty wydawać ma jedyna uprawniona do tego instytucja, która jednocześnie nie będzie podlegała kontroli organu, bo nie prowadzi czynności operacyjnych. Tą instytucją jest Służba Więzienna.

- raport zawiera biogramy autorów raportu, sam możesz ocenić, czy są wiarygodni. Jednym z nich jest J. Cichocki, który w opublikowanym przez nas niedawno podcaście mówi, że żałuje, że nie działał wystarczająco skutecznie w poprzednich kadencjach Parlamentu, żeby stworzyć organ kontrolny. Jednak w tym kontekście najważniejsze jest to, że udało się przekonać współautorów raportu do ważnych dla nas postulatów.

Służba Więzienna? Redakcjo, nie rozśmieszajcie mnie.

Ta sama, której funkcjonariusze katują źle zachowujących się więźniów? Przecież powszechnie wiadomo, że prowadzą, jak to określają, "pracę operacyjną" wśród osadzonych. Co z tego, że nie zakładają pluskw, skoro zmuszają osadzonych do donoszenia na kolegów z celi? I wreszcie, którzy prowadzą cele "N", których istnienie jest hańbą dla Polski?

Przecież wy w Panoptykonie doskonale wiecie, co tam się dzieje i jak się tam kilka razy dziennie upokarza tych ludzi (rozbieranie do naga przed kamerą, często na korytarzu zakładu karnego). Przypominam, że nawet śledczy stalinowscy, stosujący wyjątkowe brutalne tortury np. na Żołnierzach Wyklętych, zdjęć im w toalecie nie robili.

A dziś? Dziś jest "miękka" tortura - upadlanie więźnia w sposób, jakiego świat wcześniej nie widział. Oczywiście wszystko "dla bezpieczeństwa" i "żeby samobójstw nie było". Cóż, obawiam się że sam popełniłbym samobójstwo gdybym musiał siedzieć w takiej celi. Wcale się nie dziwię tym, co próbują je popełnić - mimo że potępiam ten czyn, to wiem jak czuje się człowiek upodlony i zaszczuty.

@Kuba,

Służba Więzienna z oczywistych względów prowadzi działania tylko w więzieniach i w związku z tym nie będzie przedmiotem zainteresowania proponowanego przez nas organu. Dlatego uznaliśmy ją za tę, która może weryfikować dostęp do informacji niejawnych przez członków organu. Nie będzie bowiem potencjalnego konfliktu interesów, o którym w poprzednim wpisie pisał @anonim.

Poruszony przez Ciebie temat nadużyć czy tortur prowadzonych przez Służbę Więzienną to oddzielny temat od potencjalnej inwigilacji. Nie podważam jego znaczenia, ale to coś, czym w raporcie "Osiodłać Pegaza" się nie zajmujemy.

@Wojciech Klicki:
katowanie albo torturowanie osadzonych to faktycznie, jak napisałeś, "nadużycie".

Ale cele "N" są prowadzone lege artis, niestety, wystarczy zajrzeć do KKW, by to sprawdzić. Funkcjonariusze SW nie łamią prawa, gdy robią te odrażające rzeczy wymienione przez Kubę.

Czy zgodzisz się, że niezgodne jest z etyką funkcjonariusza penitencjarnego - w europejskim kraju z chrześcijańskim dziedzictwem, mającym konkretne zapisy o prawach człowieka w Konstytucji i ratyfikowanych umowach międzynarodowych - tak traktować osadzonych? Czy przyznasz, że to kładzie się cieniem na SW?

Dodaj komentarz