Pociąg do nadzoru

Artykuł

Wakacje w pełni. Morze, góry, jeziora, miasta – czekają. Podróż pociągiem? Czemu nie! Kupujesz bilet. Wkładasz bagaże do wagonu. Jazdę umilasz sobie rozmową z rodziną i towarzyszami podróży. Czy zastanawiasz się nad tym, czy ktoś jeszcze Cię obserwuje lub podsłuchuje Twoje rozmowy? Wątpię. Tymczasem polskie dworce i pociągi nie są wolne od małych podglądaczy – kamer. A część z nich – choć mało kto zdaje sobie z tego sprawę – rejestruje również dźwięk! Co jeszcze mogą i do czego są wykorzystywane kolejowe systemy monitoringu? Niestety nie udało nam się uzyskać odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania. Dlatego już w najbliższą środę spotkamy się w sądzie z jedną z kolejowych spółek.


Rozmowa kontrolowana

Wróćmy do początku historii. Kilka miesięcy temu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych rozpoczęło konsultacje projektu założeń ustawy regulującej działanie monitoringu. Pierwsza koncepcja nie była rewolucyjna, zawierała jednak propozycję wprowadzenia ważnego ograniczenia: zakazu rejestracji dźwięku w systemach monitoringu. Wśród dziesiątek stanowisk, które spłynęły w ramach konsultacji, naszą uwagę zwróciła opinia Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, które – powołując się na dotychczasowe praktyki na kolei – zdecydowanie sprzeciwiło się wprowadzeniu zakazu nagrywania dźwięku. „W sytuacji całkowitego zamaskowania potencjalnych przestępców, zapis wizyjny jest praktycznie bezużyteczny, a dołączony zapis głosu mógłby stanowić dowód w sprawie” – przekonywał resort w swoim stanowisku.

Zaintrygowani opinią ministerstwa postanowiliśmy dowiedzieć się, jak działa monitoring w kolejowych realiach. Skierowaliśmy wnioski o udostępnienie informacji publicznej do czterech spółek (PKP SA, PKP Intercity SA, Przewozy Regionalne sp. z o.o., PKP PLK SA). Zapytaliśmy m.in. o lokalizację kamer, wykorzystywane funkcjonalności (w tym możliwość rejestracji dźwięku), informowanie osób przebywających na monitorowanym terenie, długość przechowywania nagrań, zasady dostępu i sposób zabezpieczenia. Pytania te dotyczyły kamer instalowanych w pociągach, na terenie pięciu dworców (w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Gdańsku i Poznaniu), na peronach i innych terenach kolejowych.

Z odpowiedzi dowiedzieliśmy się, że kamery działają w prawie 50 wagonach należących do obu kolejowych przewoźników (PKP Intercity i Przewozów Regionalnych), w tym na korytarzach 14 wagonów sypialnych i w 32 wagonach bezprzedziałowych. Naszą uwagę zwróciły zwłaszcza kamery instalowane przy wejściach do pociągów ED 74. PKP Intercity przyznało, że rejestrują one nie tylko obraz, ale również dźwięk. Oprócz tego monitoring zainstalowany jest na peronach, w przejściach między nimi, w windach oraz wielu innych miejscach uznanych za kluczowe ze względu na bezpieczeństwo ruchu kolejowego lub narażone na dewastacje. Obraz (i dźwięk) z monitoringu instalowanego w pociągach jest tylko nagrywany, w innych przypadkach niekiedy również na bieżąco obserwowany. Nagrania przechowywane są od 24 godzin do nawet kilkudziesięciu dni.

Wiemy, ale nie powiemy

Równie ciekawe jak to, czego się dowiedzieliśmy, wydało nam to, co wciąż pozostaje zagadką – jak działa i co może monitoring instalowany na dworcach. Spółka PKP, która odpowiada za zarządzanie największymi dworcami, uchyliła się od odpowiedzi na niemal wszystkie pytania. By je uzyskać, zdecydowaliśmy się wystąpić na drogę sądową – zwróciliśmy się ze skargą do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

PKP SA postanowiło bronić swojego „prawa do tajemnicy”. W odpowiedzi na naszą skargę przebijały się dwie główne myśli: spółka nie jest podmiotem zobowiązanym do udostępniania informacji, a żądane przez nas dane nie są informacją publiczną. Pierwszy argument naszym zdaniem stoi w sprzeczności z ustawą o dostępie do informacji publicznej i orzecznictwem sądów administracyjnych, drugi natomiast… zaskoczył nas swoją pokrętnością. PKP SA dowodzi, że informacje dotyczące kamer instalowanych na dworcach nie stanowią informacji publicznej, ponieważ kamery te nie służą dobru publicznemu: „Cel monitoringu wizyjnego ukierunkowany jest na interes gospodarczy Spółki, a nie zapewnienie porządku czy bezpieczeństwa publicznego”. Chodzi jedynie o „zwiększenie dyscypliny i wydajności pracy” oraz „usprawnienie procesów zarządzania”.

Niespodzianka?

Od lat przekonujemy, że wpływ monitoringu na bezpieczeństwo jest zazwyczaj jedynie iluzoryczny. Kiedy jednak przychodzi do instalacji kolejnych kamer, jak mantrę słychać tylko jedno słowo: „bezpieczeństwo”. Żaden merytoryczny argument nie ma siły przebicia. Dopiero kiedy ktoś zażąda informacji o kamerach, nagle może się okazać, że historie o bezpieczeństwie można włożyć między bajki, bo w gruncie rzeczy chodzi o partykularne interesy.

Jak do oryginalnej argumentacji PKP odniesie się sąd? Czyje racje okażą się silniejsze? Przekonamy się o tym już w najbliższą środę, kiedy odbędzie się rozprawa w tej sprawie.

Luka w prawie

Brak kompleksowej regulacji monitoringu sprawia, że praktyki podejmowane przez kolejowe spółki wymykają się prawu. Jak wiele innych podmiotów realizujących zadania publiczne, korzystają one monitoringu, choć brakuje do tego podstaw prawnych. Najtrudniej usprawiedliwić sięganie po rejestrację dźwięku, gdyż potencjalna ingerencja w prywatność nagrywanych osób jest w tym przypadku najgłębsza. Przedstawione przez MSW propozycje zmiany prawa – choć niedoskonałe – przewidują zakaz nagrywania dźwięku i prawo informacji o obecności monitoringu. Ale to wciąż pieśń przyszłości.

Jak w takim może sobie radzić osoba, której zależy na ochronie prywatności? Zrezygnować z podróży koleją? Uważać na słowa przy wsiadaniu do pociągu? Niestety to niewiele pomoże. Obserwowani i podsłuchiwani możemy być dzisiaj niemal na każdym kroku. W przewodniku „Życie wśród kamer” opisujemy przypadek rejestrowania rozmów w autobusie PKS i ujawnienia zapisu w sieci. Nasze rozmowy mogą być nagrane także w szkole lub w banku. I w wielu innych miejscach, o których nie wiemy, bo nikt nas o tym nie informuje.

Przyjęcie długo wyczekiwanej ustawy o monitoringu pomoże rozwiązać część z tych problemów, ale z pewnością nie wszystkie. Dopóki jako społeczeństwo nie powiemy dość manii podglądania i podsłuchiwania, trudno będzie uciec przed wzrokiem (i słuchem) kamerowych podglądaczy.

Małgorzata Szumańska

Odpowiedzi na wnioski o informację publiczną:

Aktualizacja: 20 sierpnia PKP Intercity wydało oświadczenie, w którym (wbrew udzielonym nam wcześniej oficjalnie informacjom) zapewnia, że nie rejestruje dźwięku w pociągach, a jedynie ma taką techniczną możliwość.

Polecemy również:

Przewodnik „Życie wśród kamer”

Komentarze

Mimo tego, że pani Szymielewicz z Panoptykonu jest momentami bardzo irytująca, to akurat w wypadku tej akcji jej kibicuję. Cytując: "[...] Od lat przekonujemy, że wpływ monitoringu na bezpieczeństwo jest zazwyczaj jedynie iluzoryczny. Kiedy jednak przychodzi do instalacji kolejnych kamer, jak mantrę słychać tylko jedno słowo: „bezpieczeństwo”. Żaden merytoryczny argument nie ma siły przebicia.[...]"Panoptykon sam powinien popracować nad poziomem merytorycznym swoich argumentów zwłaszcza w kontekście retencji danych, o której nie mają pojęcia (poza tym, że - oczywiście - jest zła).

Dodaj komentarz